Brzmienie aparatury audio – jakość realizacji nagrania

0
40

Dyskusje na temat jakości sprzętu audio, brzmień wzmacniaczy, wartości sonicznych słuchawek, kolumn głośnikowych, odtwarzaczy, a nawet kabli trwają (w tym miejscu zapraszamy do odwiedzenia naszej strony poświęconej wyłącznie zagadnieniom audio – testy, porady, opinie). Bardzo rzadko jednak uwagę zaprząta poziom realizacji nagrania. Prowadzący testy odsłuchowe aparatury muzycznej wyszczególniają niekiedy pozycje płytowe, które posłużyły podczas prowadzonych testów. Na ogół jednak informacje dotyczące wykorzystanych wydań nie są ujawniane, co w przypadku plików cyfrowych w ogóle bywa często niewiadomą. A przecież realizacja nagrania ma kluczowe znaczenie dla jakości brzmienia, dla efektu muzycznego przekazu. 

Klasa sprzętu a poziom realizacji nagrania

Poziom nagrania korelowany bywa z jakością i klasą brzmienia zestawu audio. I tu dochodzimy do kilku różniących się tezą opinii. Panuje przekonanie, iż wysokiej klasy aparatura obnaża wszystkie niedostatki słabej jakości nagrania. Niektórzy jednak podkreślają zgoła odmienne doznania. Trudno jednak o sądy generalizujące omawiane kwestie. Wydaje się, iż w pewnych jednostkowych przypadkach zasadne może być pierwsze stwierdzenie. Realizacje eksponujące wysokie częstotliwości i bas będą wypadać dobrze w przypadku sprzętu posiadającego jakieś niedostatki w paśmie z tych zakresów. Płyty zrealizowane staranie, bez jakiegokolwiek podbicia, mogą wypadać w przypadku sprzętu o takiej charakterystyce nieco gorzej, brzmieć płasko, bez wyrazu. Wielu melomanów skłania się jednak do opinii, że dobrej jakości sprzęt poszerza zakres doznań sonicznych, i nawet słabej jakości realizacje będą w tym przypadku bardziej atrakcyjne brzmieniowo.

Wydawnictwa audiofilskie

Lista wydawnictw specjalizujących się w najwyższej jakości realizacjach jest długa. Telarc, Pablo, Linn, Pentatone, Stockfish, Audioquest Music, Heads Up, Chesky, Reference, Sharp Nine, Tacet, ECM, Klavier Records, DMP, nazwy można mnożyć. Każdy meloman posiada zastaw ulubionych wytwórni, z których katalogów będzie zasilał swe kolekcje. Oczywiście nagrania wybitne, poprawne i zupełnie nieudane można znaleźć u wszystkich wydawców, czy to w formacie analogowym, czy cyfrowym. 

Pod względem możliwości technologicznych współczesne realizacje są znacznie bardziej zaawansowane, choć niekiedy można spotkać się z opinią, iż więcej nagrań wybitnych powstawało dawniej, w czasach świetności produkcji analogowych, gdzie realizacją nagrania zajmowali się pasjonaci, entuzjaści i prawdziwi inżynierowie – fachowcy.

Realizator nagrania

I tu dochodzimy do osoby przyczyniającej się istotnie do finalnego charakteru produkcji muzycznej – realizatora dźwięku. Mastering nagrania przez niego wykonany ma zadanie jak najlepiej zaprezentować dany materiał, tak, by jego brzmienie było w danym przypadku najlepsze z możliwych, zgodne z wizją artysty i samego realizatora, który bywa bardzo prominentną postacią. Specjalną odmianą masteringu jest remaster, czyli ponowne przeprowadzenie całego procesu. Ma on miejsce w przypadku reedycji nagrań. Płyty takie często są poszukiwane przez kolekcjonerów – melomanów, zwłaszcza gdy za proces remasteringu odpowiada jakiś wybitny realizator. Znane są serie wydawnicze z “magicznym dotykiem” Rudy Van Gelder’a, czy Jacka Gawłowskiego odpowiedzialnego za reedycję Polish Jazz. Najwyższą jakość produkcji zapewniają także Roger Nichols, Alan Parsons, Trevor Horn czy Eddie Kramer.

Reedycje

Oczywiście nie za wszystko odpowiada realizator. Bardzo często na produkt finalny wpływa proces produkcji nośnika (różnej jakości edycje wydawane w różnych krajach). Niektórzy kolekcjonerzy skłaniają się ku produkcjom japońskim, traktując je referencyjnie, choć dla innych, będąc przykładem “japońskiego ucha”, mogą mieć nazbyt wyeksponowane najwyższe dźwięki z pasma przenoszonych częstotliwości.

Za jakość nagrań odpowiada także “polityka” realizacyjna, czyli po prostu loudness war i wszechobecna kompresja zabijająca charakter nagrania. Muzyka jest głośna i tylko głośna, wszelkie niuanse zostają stracone kosztem filozofii sprzedaży czegoś, co musi być lepsze od konkurencyjnego materiału, bo jest bardziej głośne. Niestety, tak brzmi większość produkcji ostatnich lat. Tak brzmiały pewne remastery, np. Pink Floyd, choć zauważony został proces stopniowego powrotu do muzyki i próby naprawy tak okaleczonego materiału w postaci kolejnych reedycji (ciągle jednak niedorównujących wersjom oryginalnym, czy chociażby edycji Original Master Series, jak w przypadku wspomnianego Pink Floyd). Ofiarami loudness war jest ogromna liczba publikacji. “Głośniejsze” były m.in. reedycje takich kamieni milowych jak „Nevermind” Nirvany (2011), czy U2 “Achtung Baby” (2011).

Starsze płyty żyją więc w kolejnych wcieleniach – reedycjach, które często znacznie różnią się plastyką brzmienia. Niektóre wersje cenione są bardziej, inne mniej (pomijając loudness war). Potyczka pomiędzy zwolennikami winyli i cyfrowych plików nadaje jeszcze jeden aspekt kwestii walorów oferowanym przez dany nośniki brzmienia. I tak, cyfrowe wydania wczesnych produkcji Tears For Fears nie są tak cenione przez fanów zespołu, jak ich wersje winylowe. Przykłady można mnożyć. Warto więc wiedzieć co kładziemy na tacy, czy talerzu odtwarzacza zanim wydamy werdykt na temat jakości wzmacniacza, czy klasy kolumn głośnikowych.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o