Dzieło, reprodukcja, plik – sztuka i technika

0
18

Technika i technologia zmieniają oblicze świata, pod ich wpływem kształtują się wizje przyszłości, wykuwają relacje społeczne, zmienia się codzienność. Urządzenia techniczne i procesy technologiczne odciskają swe piętno we wszystkich obszarach i aspektach kultury. Od tych wpływów nie pozostaje wolna również sztuka. Dostrzega to już w latach trzydziestych ubiegłego wieku wybitny teoretyk kultury Walter Benjamin, który w swym eseju Dzieło sztuki w epoce możliwości jego technicznej reprodukcji daje wyraz owym oddziaływaniom i zmianom. Benjamin rozważa tu kulturowy wpływ narzędzi i technik umożliwiających reprodukcję dzieła, a przez to jego coraz bardziej egalitarny charakter. Współcześnie wiele obszarów działań artystycznych odnajduje swoje miejsce w wirtualnej przestrzeni internetu, gdzie krążyć mogą po kres czasów (albo awarię serwerów). Do tego momentu dostępne będą dla każdego, bez względu na jego status społeczny i zasobność portfela (choć ów dostęp nie zawsze musi być legalny). Jak daleko zatem sięgały, bądź sięgają, intuicje Benjamina? Jak bardzo sztuka dzięki technice staje się masowa?

Reprodukcja

Techniki powielające obecne są od zawsze. Początkowo stosowane w niewielkim, technologicznie możliwym, zakresie. Grecy znali odlew i tłoczenie, stąd reprodukowane mogły być jedynie terakoty i monety. To ograniczenie techniczne sprawi, że ich sztuka poszukiwać będzie wartości wiecznych – ich dzieła będą musiały pozostać nieprzemijające. Czasy współczesne Benjaminowi reprezentowane są przez film i fotografię. Charakter dzieła zostaje tutaj po raz pierwszy zdeterminowany przez możliwość jego reprodukcji. Po drodze pojawia się oczywiście drzeworyt, druk (słowo gości pod strzechą), miedzioryt, sztych i wreszcie – litografia, skrywająca już gazetę. Koniec XIX wieku to także pierwsze próby technicznego reprodukowania dźwięku.

Oczywiście dzieła oryginalne mają coś, co odróżnia je od powielonych kopii. Benjamin określa, definiuje i analizuje różnice.

Magia i odczarowanie

Sztuka zaczyna się od magii. Jej wartość kultowa jest jednym z jej biegunów, drugim – wartość wystawiennicza dzieła. To pomiędzy tymi biegunami balansuje punkt ciężkości. Początkowo dominuje skrytość i sakralna tajemnica sztuki – obrazy o treściach religijnych skrywają zasłony. A przed nimi pochylone głowy – wzrok nie śmie pokalać świętości, spojrzenie dopuścić do świętokradztwa. Z czasem praktyki twórcze uwalniają się z okowów kultu, pojawiają się praktyki wystawiennicze, można podziwiać dzieło z podniesioną głową. 

W przypadku sztuki reprodukowanej jej własność wystawiennicza wypiera jej własność sakralną. Jej ostatnim bastionem jest fotograficzny portret; ulotność spojrzenia, cień uśmiechu, grymas – są śladem zanikającej aury, przebijającej się jeszcze z pierwszych fotografii. 

Aura

Dominującą cechą dzieła sztuki, która wyróżnia je w kontekście reprodukcji jest aura, kategoria podstawowa dla rozważań Benjamina. Czym jest aura? “Niepowtarzalne zjawisko pewnej dali, niezależne od tego, jak byłaby ona blisko”. Oddalenie i jednoczesne wrażenia wyjścia na spotkanie, dreszcz zbliżenia i melancholia horyzontu. Owa wyjątkowość spotkania z dziełem zostaje utracona w formie zreprodukowanej sztuki. 

W istocie aura nigdy nie oddziela się od funkcji ceremonialnej dzieła. Choć może przejawiać się zarówno w obrzędowym kontekście religijnym, jak i świeckim; w formie obrzędowości zsekularyzowanej, w akcie misterium gdzie podmiotem jest Piękno.

Miejsce i czas

Reprodukcja zrywa związek obiektu z miejscem i czasem istnienia dzieła. Ciągłość jego trwania zostaje zakwestionowana. Przynależność do określonej przestrzeni naruszona już zostaje przez muzealnictwo, reprodukcja wyrywa jednak dzieło z miejsca i czasu w sposób ostateczny – sklepienie kaplicy sykstyńskiej może trafić na ścianę mieszczańskiego domostwa, symfonia Beethovena zabrzmieć w pokoju gościnnym – stając w sytuacji nieosiągalnej dla dzieła. Owa więź dzieła, miejsca i czasu daje poczucie autentyczności; reprodukcja techniczna zatraca tę bezpośredniość. Ale dzięki technice wychodzi na spotkanie z odbiorcą.

Pragnienie bliskości odziera dzieło z auratyczności i gubi autentyczność. 

W zamian dzieło staje się masowe.

Dzieło cyfrowe

Cyfryzacja i wirtualizacja dodają nowego kontekstu do benjaminowskich rozważań. Przestrzeń internetu staje się egalitarnym miejscem masowej konsumpcji pozbawionej aury sztuki wszelkiego kalibru. Dzieła niemożliwe niegdyś do zobaczenia w ciągu całego życia można przeskrolować w ciągu kilku minut. Benjaminowska masowość sztuki zdaje się osiągać apogeum. 

Na zakończenie

Czy jednak utrata aury dzieła reprodukowanego nie mogła okazać się iluzoryczna? A może aurę daje się odzyskać? A może aura potrafi sycić sobą wciąż od nowa, przenikając rzeczy wcześniej z niej wyzute?

Stare fotografie, kolekcjonerskie edycje płytowe, pierwsze tłoczenia, rzadkie wydania, książkowe białe kruki – czyż nie stają się one aurystycznym przedmiotem pożądania wybranych znawców, elitarnych koneserów, pozostawiając przestrzeni internetu wchłonięcie tego co masowe, tanie, pozbawione swej fizykalności.

Urządzenia techniczne przybliżają sztukę, czynią ją dostępną, i przystępną. W nowoczesnym społeczeństwie bezklasowym (jednoklasowym) sztuka miała być powszechna, dla wszystkich, osiągalna dla każdego. Jej elitarny charakter miał ulegać stopniowemu zatarciu. Podziały nie zostały jednak zasypane. Empetrójki stały się masowe, hot stampery pozostają w gestii audiofilskich elit.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments