Mars a fikcja

0
55

W 2011 roku do księgarni trafił Marsjanin – powieść Andy’ego Weira, w której astronauta Mark Watney rozbija się na Marsie i próbuje na nim jakoś przeżyć do czasu, aż nie przyleci po niego pomoc. Powieść z jednej strony była pochwałą niezłomności ludzkiego ducha w obliczu przeciwności oraz solidarności jaką ludzkość może sobie okazać; a z drugiej strony przykładem dobrze skonstruowanego, mocno opartego o nauki ścisłe science-fiction z elementami humorystycznymi.

Sam Mars od dawna pobudzał ludzką wyobraźnię, prawdopodobnie najbardziej ze wszystkich planet Układu Słonecznego. Nie mówimy o Jowiszanach, Merkurianach czy Plutonianach, za to w naszym języku funkcjonuje określenie na mieszkańca czerwonej planety – Marsjanin. Również nasza pozaziemska kolonizacja najczęściej zaczyna się w fikcji od Marsa. Ma to kilka przyczyn kulturowych i historycznych, dlatego warto przyjrzeć się Czerwonej Planecie i temu, jak bywa przedstawiana w fikcji.

Marsjanie atakujący i atakowani

Fascynacja Marsem zaczęła się od obserwacji nieba przez dawnych astronomów. Intensywna czerwień powierzchni planety, która w trakcie podróży po orbicie zmienia się w żółcień i pomarańcz, od zawsze zwracała uwagę badaczy nieba od czasów starożytnego Egiptu, poprzez Indie piątego wieku naszej ery, aż po Tycho Brahe, Johanna Keplera i Galileusza wieku siedemnastego. Jednakże tym, co najbardziej poruszyło ludzką wyobraźnię, były tak zwane kanały marsjańskie – sieć linii, które Angelo Secchi w 1898 roku dostrzegł na powierzchni Marsa i określił mianem kanałów. Inny włoski astronom, Giovanni Schiaparelli, twierdził, że zaobserwował na Czerwonej Planecie linie proste, które pównież nazwał kanałami, chociaż włoskie słowo canale mogło oznaczać zarówno przejścia lub połączenia między dwoma punktami powstałe w sposób naturalny, jak i kanały sztucznie wytworzone. Angielskie tłumaczenie uwzględniało tylko tę drugą interpretację, i w ten sposób zaczęto spekulować jakoby na Marsie znajdowało się życie.

Tak więc w 1898 Herbert George Wells opisał w Wojnie światów inwazję Marsjan na Ziemię. Powieść potem zyskała kilka znanych adaptacji, w tym – słynną audycję radiową Orsona Wellesa z 1938, film z 1953 w reżyserii Byrona Haskina, kolejny z 2005 w reżyserii Spielberga, a także tegoroczny ośmioodcinkowy serial Foxa. Marsjanie z Wojny światów to niszcząca, nie mogąca się z niczym równać siła, która szybko niszczy każdy opór i pragnie podbić Ziemię, ponieważ ich własna planeta umiera. Główny bohater przenosi się z miejsca na miejsce, poznając różne typy ludzi i szukając informacji o swojej rodzinie. Sama książka jest prekursorem tworów z gatunku postapokalipsy, gdyż pokazuje, między innymi, walkę ludzkości o przetrwanie i zniszczenie cywilizacji (jakkolwiek nie całkowite).

Motyw Marsjan jako pozaziemskich najeźdźców jest dość popularny w science-fiction. Do tego stopnia, że jeśli kosmici w filmach klasy B nie byli z wymyślonej planety, było dość duże prawdopodobieństwo, że byli z Marsa. Porwali Mikołaja i uczyli się znaczenia świąt w filmie Święty Mikołaj wyrusza na podbój Marsa z 1964 roku; prali mózgi Ziemian jako Najeźdźcy z Marsa z 1953; uprowadzali ziemskie kobiety w celach rozrodczych w Mars potrzebuje kobiet z 1967 i matki w Matkach w mackach Marsa z 2011; a wreszcie próbują zabić prezydenta w pastiszu tego typu filmów w utworze Tima Burtona Marsjanie atakują! z 1996 roku. Co poniektórzy mogą przytoczyć również piosenkę Kazika Staszewskiego Mars Napada, gdzie Marsjanie atakują Polskę.

Jednym z najlepiej kojarzonych wizerunków Marsjanina (zwłaszcza Marsjanina-najeźdźcy) jest pojawiający się w Zwariowanych Melodiach i utworach od nich pochodnych Marvin Marsjanin. Powołany do życia w 1948 roku przez Chucka Jonesa, Marvin powstał na skutek fascynacji kosmosem w latach czterdziestych. Tunika i hełm Marvina był zainspirowane zbroją, w jakiej przedstawiany był rzymski bóg Mars, a pod względem gatunkowym miał przypominać mrówkę. W swojej pierwszej animacji – Haredevil Hare – Marvin Marsjanin ląduje na Księżycu z zamiarem wysadzenia Ziemi, gdyż zasłania mu widok na Wenus. Tym, który ma mu w tym przeszkodzić, jest Królik Bugs, który został wysłany w misję kosmiczną przez NASA i również wylądował na Księżycu. W późniejszych występach Marvinowi zdarzało się być postacią pozytywną albo neutralną (był, między innymi, sędzią w Kosmicznym Meczu), ale przeważnie przyjmował role antagonistów. W animacjach, w których Kaczor Duffy wcielał się w postać Kaczora Dodgersa, Marvin Marsjanin był jego głównym przeciwnikiem – dowódcą wojsk Marsa, komandorem X-2.

Marvin Marsjanin tak się wbił do zbiorowej świadomości, że na Spirit (czyli pojeździe jednej z dwóch bezzałogowych misji na Marsa) znajduje się mała podobizna Marvina.

Marsjanie nie są jednak tylko najeźdźcami w fikcji. Dość często bywają bardziej zróżnicowani.

Twórca Tarzana, Edgar Rice Burroughs napisał cykl powieści o kawalerzyście Johnie Carterze, który zostaje przeniesiony na Marsa i poznaje tamtejsze kultury – czterorękich zielonych Marsjan, Tharków, i humanoidalnych czerwonych Marsjan, których księżniczka, Dejah Thoris, została wraz z Carterem pojmana przez Tharków. Podobnie jak Kal-El po wylądowaniu na Ziemię zyskał niesamowite moce i stał się Supermanem, tak John Carter po przybyciu na Marsa zyskał umiejętność wysokiego skakania za sprawą tamtejszej grawitacji. Udaje mu się uratować Dejah Thoris, po czym wyrusza z misją dostarczenia jej czerwonym Marsjanom, tym samym wikłając się w ich problemy polityczne. Cykl o Johnie Carterze z Marsa (nazywany cyklem Barsoom, od nazwy zbiorowej Marsjan) wydawany był na początku jako powieści w odcinkach na łamach All-Story Magazine, z czasem jednak zebrano go w formie książek, wydawanych do 1948 roku (chociaż ostatnie dwie książki z tej serii Burroughsa zostały opublikowane po śmierci autora w 1964). Pierwsza książka z serii, Księżniczka Marsa, stanowi sztandarowy przykład tak zwanego planetary romance, a sam cykl przez lata inspirował nie tylko dwudziestowiecznych pisarzy, takich jak Ray Bradbury, Arthur C. Clarke czy Robert Heinlein, lecz także badaczy kosmosu, takich jak Carl Sagan.

Tymczasem w uniwersum komiksów DC pojawił się J’onn J’onnz, czyli Martian Manhunter. W swojej debiutanckiej historii – The Strange Experiment of Doctor Erdel – w 225. numerze Detective Comics, J’onn zostaje sprowadzony na Ziemię za sprawą wynalazku doktora Saula Erdela. Zanim wynalazca zdąża wprowadzić dane o Marsie do komputera, aby przenieść swojego pozaziemsnkego gościa z powrotem do domu, pada na zawał serca, przez co J’onn zostaje uwięziony na Ziemi. Ponieważ Marsjanie są już bliscy stworzenia własnego urządzenia teleportacyjnego, J’onn postanawia zaczekać na to, aż dojdzie do tego przełomu, a tymczasem pod postacią detektywa Johna Jonesa będzie pomagać Ziemianom uporać się z problemem przestępczości. Z czasem J’onn J’onnz i Marsjanie zostali bardziej rozbudowani – pojawił się wątek wojen między zielonymi i białymi Marsjanami, marsjańskiej mistyki oraz J’onna będącego śledczym (stąd właśnie pochodzi jego przezwisko – Marsjański Łowca). Sam J’onn został jednym z członków założycieli Ligi Sprawiedliwych. W wielu późniejszych inkarnacjach (zwłaszcza z przypadającej na lata osiemdziesiąte Brązowej Ery Komiksu) nazywany jest ostatnim Marsjaninem, ponieważ jego rasa została wytępiona i tylko on przeżył; albo wynalazek doktora Erdela przeniósł J’onna nie tylko w przestrzeni, ale również w czasie, tak więc Mars jest już od dawna opustoszały. J’onn J’onnz na Ziemi odnajduje drugi dom, ale zawsze do pewnego stopnia ma poczucie winy z powodu bycia jedynym ocalałym Marsjaninem (zwłaszcza, że na Marsie miał żonę i dwie córki). Potem jednak zaczęli pojawiać się inni Marsjanie, zarówno przyjaciele (siostrzenica J’onna, M’gann), jak i wrogowie (jego brat Ma’alefa’ak i liczni biali Marsjanie).

Z kolei w Kronikach marsjańskich Ray Bradbury przedstawia historię podboju Marsa przez ludzkość… a jednocześnie opowieść o tym jak ludzcy najeźdźcy najpierw niszczą marsjańską kulturę, a potem kolonizują Marsa, aby w ciągu kilku lat i tak go opuścić (trzeba tutaj zaznaczyć, że Marsjanie nie są tylko ofiarami – bronią się przed najeźdźcami i sami nieraz okazują okrucieństwo). Każdy rozdział Kronik marsjańskich to oddzielna opowieść, w której autor krytykuje inny aspekt współczesnego mu społeczeństwa.

Kolonie na Marsie

W miarę jak w XX wieku dokonywano coraz to nowych odkryć astronomicznych (zwłaszcza za sprawą programów kosmicznych Mariner i Viking, którym udało się zrobić zdjęcia Marsa), stopniowo porzucano wyobrażenia o Marsjanach (a także innych kosmitach zamieszkujących planety Układu Słonecznego). Zamiast tego snuto marzenia o podboju kosmosu, w tym – Czerwonej Planety. To, że będziemy zaczynać kolonizację wszechświata od najbliższych Ziemi ciał niebieskich wydawało się naturalne, a Mars, w porównaniu z innymi planetami Układu Słonecznego, jest najmniej niegościnny dla ludzkiego życia, dlatego oczywiste było, że to właśnie on będzie zdobyty pierwszy.

Rzecz jasna koloniści musieliby pokonać liczne przeciwności, dlatego wiele książek opowiada o tym jak ludzkość sobie z nimi radzi. Wspominaliśmy o Kronikach marsjańskich, ale Arthur C. Clarke już w 1951 roku napisał powieść Piaski Marsa, opowiadającą o podboju Marsa, z kolei Kim Stanley Robinson poświęcił rozwojowi kolonii marsjańskiej trzy książki – Czerwony Mars, Zielony Mars i Niebieski Mars; zaś w grze Surviving Mars celem jest nadzorowanie kolonizacji Czerwonej Planety i zadbanie o to, aby koloniści przeżyli i mieli się dobrze (a dodatki Space Race i Green Planet wprowadzają do rozgrywki sąsiednie kolonie i terraformację terenu).

Oczywiście – tak jak w przypadku historycznych kolonii zamorskich – prędzej czy później kolonie marsjańskie zechcą rządzić się same, niezależnie od rządów ziemskich, które je na początku ustanowiły. Już we wspomnianej wyżej trylogii Robinsona koloniści w pewnym momencie zaczynają walczyć o swoją niepodległość. Podobnie w Pamięci absolutnej istnieje na Marsie podziemny ruch oporu (aczkolwiek jest to ruch oporu mutantów, a nie kolonistów w ogóle). W Star Treku adwokat Samuel T. Cogney wymienia kilka najważniejszych w historii dokumentów prawnych – od Kodeksu Hammurabiego po Deklarację Niepodległości – i kończy na konstytucji kolonii na Marsie, co oznacza, że naturalną koleją rzeczy będzie ukonstytuowanie własnego państwa przez ludzi, którzy zasiedlą Czerwoną Planetę.

Oczywiście są również historie o tym jak kolonizacja nie powodzi się, a sami koloniści znajdują się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Jest to zwłaszcza domeną filmów, o czym świadczą takie obrazy jak Ostatnie dni na Marsie, Czerwona Planeta, czy Misja na Marsa. Również gra komputerowa Doom dzieje się na marsjańskiej stacji badawczej, gdzie otwarte zostają wrota piekieł.

Czy uda nam się skolonizować Marsa, zobaczymy w przyszłości. Dość powiedzieć, że literatura (zwłaszcza literatura science-fiction) bywa inspiracją dla nauki, prowadzącą do odkryć i wynalazców. Już Jonathan Swift w swoich Podróżach Guliwera opisał księżyce Marsa, których istnienie potwierdził 150 lat później Asaph Hall. Z kolei Księżniczka Marsa Burroughsa zaszczepiła w badaczach pragnienie eksploracji kosmosu i poszukiwania życia pozaziemskiego.

W obecnych czasach Mars jest takim samym obiektem fascynacji, co dawniej. Od wielu dekad trwają badania Marsa pod kątem potencjalnych śladów życia i sposobów na to, aby go terraformować i skolonizować. Być może nadchodzący rok 2020, w którym wyślemy na Marsa planetarnego łazika, będzie rokiem przełomowym dla badań Czerwonej Planety.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o