Mikroczipy i modyfikacja genetyczna, czyli skąd się biorą teorie spiskowe o szczepionce na COVID-19

0
20

Szczepionka na COVID-19 jest już gotowa i lada chwila, a społeczność międzynarodowa nadal ma wobec niej liczne zastrzeżenia. Można je podzielić na te bardziej zrozumiałe, podchodzące pod zdroworozsądkową ostrożność (jak to, że szczepionka wywołuje alergie i że prace nad nią są przyspieszone, choć zwykle badania nad nowymi szczepionkami trwają kilka lat), i na te, które brzmią jak teorie spiskowe.

Niedawno pisaliśmy o tym skąd się biorą lęki antyszczepionkowców w ogóle. Dzisiaj pomówimy o tym, skąd się biorą co bardziej absurdalne mity na temat szczepionek na koronawirusa.

Teoria pierwsza: Bill Gates chce nas wszystkich zaczipować

Od 1994 roku Bill Gates i jego żona, Melinda, prowadzą organizację Bill and Melinda Gates Foundation zajmującą się rozwojem ochrony zdrowia, w tym – wytwarzaniem szczepionek na liczne choroby. W tym zakresie fundacja ma duże zasługi w udostępnianiu szczepionki na rotawirusa w krajach rozwijających się (między innymi, poprzez finansowanie organizacji zajmującej się wytwarzaniem szczepionki i dostarczaniu jej w różne rejony świata; a także poprzez inwestowanie w firmę Rotavac, która wyprodukowała tańszą, a przez to bardziej dostępną szczepionkę), a także w wspieraniu infrastruktury mającej na celu przeciwdziałaniu powrotowi polio.

W 2015 roku, w programie Ted Talk, Bill Gates ogłosił, że czeka nas w przyszłości pandemia, na którą nie jesteśmy na razie przygotowani. Opisywana przez Gatesa sytuacja jest dziwnie podobna do tej, którą mamy obecnie: choroba o wydłużonym czasie inkubacji jest rozprzestrzeniana globalnie, zanim zostanie w ogóle wykryta. Co więcej, Gates przewidział, że istnieje 50% szans na to, iż taka choroba pojawi się jeszcze za jego życia. Kiedy zaś wybuchła pandemia koronawirusa, jeszcze w lutym 2020 roku Bill i Melinda Gates porozumieli się z producentami farmaceutycznymi na temat tego, aby jak najszybciej przystąpić do pracy nad szczepionką przy wykorzystaniu wiedzy i zasobów fundacji.

Tak więc Bill Gates był już od samego początku dość prominentną postacią, jeśli chodzi o walkę z COVID-19. W marcu założyciel Microsoftu udzielił na reddicie wywiadu, w którym zapowiedział, że jego fundacja będzie miała „certyfikaty cyfrowe”, które będą wykazywać, kto już przeszedł koronawirusa, kto został poddany testom na COVID-19, a wreszcie kto został poddany szczepieniu. Ta wypowiedź stała się zaczynem do artykułu Bill Gates will use microchips implants to fight coronavirus, który obiegł cały internet i przyczynił się do przekonania, że szczepionka na koronawirusa wprowadzi do naszych organizmów czipy śledzące każdy nasz ruch. Tę teorię spiskową wyraził, między innymi, prezes rosyjskiej partii komunistycznej.

W dzisiejszych czasach bardziej niż kiedykolwiek podnoszone są kwestie tego, że współczesne technologie mogą stanowić zagrożenie dla naszej prywatności. Nasze komórki zdradzają naszą lokację, a nasze komputery – a zatem również nasze dane wrażliwe, jak stan konta, stan zdrowia i historia naszej przeglądarki – mogą być przejrzane przez sprawnego hakera. Takie informacje w rękach przestępców albo rządu stanowią niebezpieczeństwo dla nas i dla naszych bliskich. Wiele afer związanych z bezprawnym gromadzeniem lub udostępnianiem cudzych danych przez wielkie firmy komputerowe i internetowe sprawiło, że o wiele mniej ufa się dzisiaj Facebookowi, Apple czy właśnie Microsoftowi. Dodajmy do tego wreszcie lęk przed tym, że po zażegnaniu pandemii, rządy nie zrezygnują z obostrzeń i środków bezpieczeństwa, które ograniczają naszą wolność, a mikroczipy Billa Gatesa wydają się kolejnym krokiem w stronę państwa autorytarnego, czy nawet cyberpunkowej dystopii.

Same mikroczipy są, oczywiście, do pewnego stopnia przedłużeniem teorii spiskowej, jakoby koronawirus był przykrywką do ograniczenia wolności obywateli poprzez wprowadzenie środków zaradczych przed pandemią, która w najlepszym razie jest „gloryfikowaną grypą”. Wspomnijmy jeszcze o planach rządów poszczególnych krajów, jakoby osoby, które by się nie zaszczepiły, nie miały prawa podróżować, a ich dzieci nie mogłoby być przyjmowane do żłobka, przedszkola lub szkoły, i nic dziwnego, że przeciwnicy szczepionki na COVID-19 spoglądają na nią krzywo.

Co jednak Bill Gates miał na myśli, tak naprawdę? Wspomniany wyżej artykuł cytuje wypowiedzi Gatesa z reddita i wyjaśnia, że owe „certyfikaty cyfrowe” to zbudowane we współpracy z badaczami MIT i Rice University quantum-dot-tattoos (kwantowe tatuaże kropkowe). Według artykułu miałyby działać tak:

Tatuaże z kropkami kwantowymi obejmują stosowanie rozpuszczalnych mikroigieł na bazie cukru, które zawierają szczepionkę i fluorescencyjne „kropki kwantowe” na bazie miedzi osadzone w biokompatybilnych kapsułkach o mikronowej skali. Po rozpuszczeniu mikroigieł pod skórą, opuszczają one zamknięte w kapsule kropki kwantowe, których wzorce można odczytać, aby zidentyfikować podaną szczepionkę.

Z punktu widzenia człowieka, który nadal jest sceptyczny wobec szczepionek, to nadal brzmi dość podejrzanie, jednakże Ana Jaklenec, naukowiec biorąca udział w badaniach, twierdzi, że po pierwsze – quantum-dot-tattoos nie są jeszcze gotowe do wprowadzenia, a po drugie – kiedy już będzie gotowy, nie będzie przechowywał prywatnych informacji ani śledził osoby zaszczepionej. Sam Bill Gates zaznacza, że celem tej technologii jest utworzenie otwartej platformy, dzięki której będzie można również „bezpiecznie i w domowych warunkach” dokonać testów na koronawirusa.

Teoria druga: Szczepionka Billa Gatesa ma na celu wybicie słabszych członków społeczeństwa

Dodatkowo oliwy do ognia dorzucił Alex Jones, gospodarz prawicowego programu informacyjnego InfoWars, który napisał na twitterze:

Bill Gates przyznaje, że szczepionka bez wątpienia zabije 700 000 ludzi. Jak na razie wirus zabił około 300 000 ludzi na świecie. Czy ktoś może mi wytłumaczyć dlaczego chcecie wziąć szczepionkę, która zabija więcej ludzi niż wirus, którego ma ona na celu wyleczyć?

Tak naprawdę jednak Gates odnosił się do potencjalnych skutków ubocznych szczepionki, szacując, że gdyby miałoby wystąpić ich 10 000, około 700 000 osób będzie na nich ucierpi. Jednakże dotyczy to przede wszystkim osób starszych – Gates zwraca uwagę, że należy zachować środki ostrożności przy podawaniu szczepionki tym, którzy mają osłabione organizmy. Z tego samego powodu pewne osoby nie powinny przyjmować szczepionki, a przynajmniej ograniczać się do jednej dawki szczepionki w zależności od tego, jak ją przejdą.

Na chwile obecną szczepionki nie podaje się dzieciom poniżej 16 roku życia i kobietom w ciąży, odradza się ją również osobom, u których wystąpiły już wcześniej – z różnych powodów – silne reakcje alergiczne (tzw. szok anafilaktyczny). CDC zresztą opublikowało stronę poświęconą alergiom i szczepionce oraz temu, co należy wziąć pod uwagę przed szczepieniem na koronawirusa. Są to zrozumiałe i sensowne środki ostrożności, w których wiele osób jednak doszukuje się czegoś głębszego.

Pojawiły się również teorie jakoby Bill Gates miał być tym, którzy stworzył COVID-19. Wszak już w 2015 roku zapowiedział z dużą dokładnością, że pandemia na szeroką skalę będzie miała miejsce, a teraz jest jedną z głównych postaci zamierzających ją powstrzymać. Jednym z powodów, dla których miałby stać za koronawirusem, miałby być projekt eugeniczny mający na celu wyeliminowanie niepożądanych osobników z populacji.

Teoria trzecia: Szczepionka na COVID-19 zmieni nasze DNA

DNA nie da się zmienić poprzez zastrzyk szczepionki. Przynajmniej na dzień dzisiejszy jakakolwiek modyfikacja genetyczna DNA – zarówno człowieka, jak i innych organizmów – jest możliwa tylko na etapie prenatalnym i tylko w warunkach laboratoryjnych (swego czasu modyfikację genetyczną człowieka ogłosił pewien chiński naukowiec). Poniekąd właśnie dlatego, że do zmian w DNA dochodzi w łonie matki i nie wiadomo jak szczepionki na COVID-19 mogą wpływać na płód, nie szczepi się kobiet w ciąży ani tych, które planują ciążę dwa miesiące przed szczepieniem.

Przeświadczenie jakoby szczepionka na COVID-19 była w stanie zmienić w jakikolwiek sposób DNA osób zaszczepionych może pochodzić stąd, że dwie z proponowanych szczepionek na rynku – produkty firmy Pfzera i firmy Moderna – opierają się o mRNA. 14 grudnia 2020 roku odbyło się internetowe spotkanie z doktorem Piotrem Kazimierzem z Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC), który odpowiadał na pytania internautów odnośnie szczepionek. Doktor Kazimierz wyjaśnił, m.in.:

Dwie z tych szczepionek – szczepionka Pfizera i szczepionka firmy Moderna, są oparte o tzw. mRNA. RNA jest kwasem nukleinowym. Jest to kod genetyczny, na podstawie którego budowane są białka. Może pamiętamy ze szkoły, z lekcji biologii, że informacja przekazywana jest z DNA na RNA. RNA jest takim pośrednikiem i na matrycy RNA budowane są wszystkie białka, które produkuje nasz organizm. Są produkowane w oparciu o pośredni produkt mRNA. Tutaj, zamiast podawać całego wirusa, albo zamiast podawać białko tego wirusa, podawany jest kawałeczek kodu genetycznego. Pomagamy organizmowi, aby sam zrobił sobie szczepionkę. Na podstawie tego kodu genetycznego organizm sam sobie produkuje to białko, o które tutaj nam chodzi, a chodzi o jedno białko wirusa, ang. Spike (kolec). To jest to białko, które bierze udział w przyłączaniu się do receptorów na komórce i umożliwia wirusowi atakowanie komórki. W momencie, kiedy organizm wytworzy przeciwciała przeciwko temu białku, może je zablokować i wtedy wirus nie wchodzi do komórek. Taki jest sens działania – podajemy mRNA, czyli kawałeczek kodu genetycznego kodujący to białko w postaci iniekcji domięśniowej. Te kawałki mRNA wchodzą do komórek i komórki zaczynają produkować białko wirusa tak, jakby produkowały swoją własną szczepionkę.

Doszło więc do nieporozumienia, które osoby nie rozumiejące jak działa DNA i genetyka w ogóle doprowadziły do skrajności. W rzeczywistości mamy do czynienia z nową technologią szczepionek, która była rozwijana już od jakiegoś czasu. Prace nad szczepionką Pfizera opierającą się na mRNA trwały od lat i obejmowały na początku inne wirusy, niemniej jednak fakt, że ta metoda była rozwijana już od jakiegoś czasu, sprawił, że praca nad szczepionką na COVID-19 trwała krócej niż standardowe kilka lat.

I o ile mit o mikroczipach spowodowany był przez niechęć do korporacji komputerowych i rządu, o tyle tutaj mamy niechęć do tak zwanego Big Pharma (i też rządu). Jak można się domyślić, Big Pharma to określenie oznaczające wielkie koncerny farmaceutyczne, którym przez lata zarzucano wiele nieetycznych praktyk, m.in. tworzenie nowych chorób, aby potem sprzedawać na nie leki; nielegalne eksperymenty, neokolonializm oraz wytwarzanie leków, których skuteczność jest w najlepszym razie tymczasowa. Łatwo sobie wyobrazić dość fantastycznyt scenariusz, w którym firmy farmaceutyczne nawet gdyby nie stworzyły koronawirusa, aby potem „wynaleźć” na niego lek, to próbowałyby na nim zarobić, biorąc ogromne sumy od rządów na badania i produkcję szczepionki, która przecież jest aż tak potrzebna.

Wnioski ogólne

W dużej mierze te teorie spiskowe wyrażają nie tylko lęki, ale i brak zaufania – do wielkich firm, do dziennikarzy i do rządu. Biorąc pod uwagę niedawny projekt ustawy o mandatach oraz inne ustawy wprowadzone przez nasz rząd w poprzednim roku w czasie kryzysu, nawet jeśli mikroczipy i modyfikacje genetycznie są niedorzeczne, to już nadużycia wobec obywateli w sytuacji kryzysowej, mają ręce i nogi. Można się zgadzać z niektórymi przeciwdziałaniami, dostrzegając w nich sens, ale pytanie brzmi: Co jeśli owe projekty na czas pandemii nie zostaną wycofane, kiedy już wszystko wróci do normy? Dodajmy do tego różnego rodzaju niepokoje społeczne i to, jak one są wykorzystywane do celów politycznych w dzisiejszych czasach, i mamy bardzo niebezpieczny trend.

Nie oznacza to, że powinniśmy się nie szczepić.

3 2 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments