Romans planetarny – Science-Fiction Wyjaśnione

0
234

Fantasy i science-fiction są jakby dwiema stronami tej samej monety – opisują niesamowite historie, osadzone w naszym albo innym świecie, wprowadzają nowe istoty – kosmiczne albo magiczne – a także nowe społeczności i cywilizacje. Ponadto magia i zaawansowana technologia dają ciekawe możliwości fabularne. Czasami zdarza się, że te dwa nurty się ze sobą łączą, kiedy, na przykład, autor wprowadza technologię opartą o magię albo wstawia do kultury obcych jakieś mistyczne elementy.

Kryształowy zamek z animacji „She-Ra – księżniczka mocy”

Jednym z prekursorów fantastyki był romans rycerski – opowieści o przygodach rycerzy i ich władców, nieraz ocierające się o elementy nadnaturalne. Wiele z rzeczy, które kojarzymy z fantasy – zamki, królowie, królowe, księżniczki, rycerze w lśniących zbrojach, magowie czy smoki – wzięło się właśnie z romansów rycerskich, które przez wieki pobudzały ludzką wyobraźnię. Tak się jednak składa, że jest pewien podgatunek science-fiction, który czerpie trochę z romansu rycerskiego, ale dodaje również swoje własne elementy. Mowa zaś o tak zwanym romansie planetarnym.

Romans planetarny opiera się na tym, że większa część jego akcji ma miejsce na jednej lub kilku obcych planetach, które wyglądają dość egzotycznie. W przeciwieństwie do opery kosmicznej, która opowiada o podróżach międzygwiezdnych, w romansie planetarnym nie jest ważne jak bohaterowie dostają się na inne planety, ale to, jak wygląda środowisko naturalne, fauna, flora oraz kultura zamieszkałych tam istot. Wielokrotnie cywilizacja przypomina tam feudalną Europę albo społeczeństwa antyczne, ale tuż obok królowych, rycerzy i magów będą istnieć zaawansowana technologia rodem z pulpowych opowieści. Czytelnik eksploruje te światy wraz z bohaterami i ma możliwość poznać ich egzotyczne krajobrazy – w tym względzie romans planetarny czerpie z opowieści przygodowych osadzonych w afrykańskiej, azjatyckiej bądź tropikalnej dżungli. Oczywiście w owej dżungli z innej planety rosną kolorowe i fantazyjne rośliny, a mieszkające w niej zwierzęta choć podobne do ziemskiej fauny, są daleko bardziej niesamowite za sprawą budowy swojego ciała, rozmiarów albo nietypowej maści. Co ciekawe, romans planetarny może dziać się również w obrębie Układu Słonecznego, chociaż utwory tego typu powstawały w związku z hipotezami o tym, że dawniej na Marsie istniało życie, a na Wenus panuje klimat lasów deszczowych (obie hipotezy powstały dawno temu i do tego czasu zostały obalone przez kolejne odkrycia naukowe).

Za prekursora romansu planetarnego uważa się powieść Lieut. Gullivar Jones: His Vacation Edwina Lestera Arnolda z 1905 roku, która opowiada o tytułowym poruczniku Gullivarze Jonesie przybywającym na Marsa, i łączy ze sobą elementy fantastyki i science-fiction. Choć na początku nie przyjęta zbyt entuzjastycznie, z czasem stała się inspiracją dla Księżniczki Marsa – powieści Edgara Rice’a Burroughsa, która oficjalnie zapoczątkowała podgatunek romansu planetarnego. Księżniczka Marsa i jej kolejne części w zasadzie zdefiniowały podgatunek i do dzisiaj stanowią jego najbardziej znamienity przykład.

Do romansu planetarnego należą również takie utwory jak: Jeźdźcy smoków z Pern, Trylogia Kosmiczna C. S. Lewisa, Avatar Davida Camerona, Gwiezdne Wrota, He-Man, czy komiks Planet Hulk.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments