Rozważania nad długowiecznością, ludzkością i transhumanizmem

0
137

2 grudnia ubiegłego roku na Placu Konstytucji 4 odbył się wykład Polskiego Stowarzyszenia Transhumanistycznego pod tytułem: Starzenie, śmierć i długowieczność. Perspektywa biomedyczna, etyczna i systemowa. Tematem wykładu było to czy starość powinna być uznawana za chorobę, a przez to czy ludzkość powinna dążyć do tego, aby ją wyeliminować. Prowadzący wykład Mateusz Łukasiak z jednej strony zwrócił uwagę na to, że w przyrodzie można dostrzec przykłady tak zwanego zaniedbywanego starzenia się (negligible senescence) chociażby w stułbi, sośnie długowiecznej czy rekinie grenlandzkim; a z drugiej strony – że za sprawą odpowiedniego stylu życia niektóre społeczeństwa ludzkie mogą się doczekać tak zwanych centenarian – ludzi, którzy przekroczyli wiek stu lat. Następnie pan Łukasiak wyszedł założenia, że skoro z wiekiem jakość życia się pogarsza, a medycyna i technologia idą w takim kierunku, że zmniejszyła się ludzka śmiertelność (ponieważ dawne jej przyczyny zostały odkryte i złagodzone lub wyeliminowane), to istnieje sposób na to, aby nie tylko wydłużyć ludzkie życie, ale i uczynić starość mniej uciążliwą, a z czasem nawet ją na trwałe usunąć.

Długowieczność i likwidacja starości to tylko dwa z wielu celów, które stawia sobie i społeczeństwu transhumanizm – ruch filozoficzny głoszący, że ludzkość powinna dążyć do samodoskonałości, wyeliminowania śmierci i chorób oraz zapanowania nad własną ewolucją poprzez postęp w technologii i medycynie. Wiele rzeczy, które obecnie jest domeną głównie science-fiction – ludzie, którzy osiągnęli długowieczność, ludzka świadomość przeniesiona do komputera lub ciała robota, wieczna młodość, tworzenie sztucznych organów do transplantologii, zacieranie barier między ludźmi czy dalekosiężna eksploracja kosmosu – stanowią wizję przyszłości człowieka według transhumanistów, którzy zakładają, że obecnie ludzkość znajduje się w stanie przejściowym między dawnym, skazanym na zachcianki ewolucji człowiekiem; a lepszym dzięki usprawnieniom technologicznym i genetycznym postczłowiekiem.

Wkroczyliśmy właśnie w nową dekadę, która niechybnie przyniesie wiele zmian – kulturowych, naukowych i technologicznych. Wobec tego warto przyjrzeć się, co głosi transhumanizm na temat długowieczności, starości, czy zdrowia oraz jakie są potencjalne argumenty przeciw wizji transhumanistycznej.

Przy czym należy tu zaznaczyć, że transhumanizm obejmuje szeroką gamę zagadnień, która w tym artykule będzie tylko liźnięta. Samo Polskie Stowarzyszenie Transhumanistyczne organizuje często wykłady na temat tychże zagadnień oraz wypowiada się o nich w prasie, dlatego proszę potraktować ten artykuł jako wstęp do rozważań nad nurtem transhumanistycznym.

Duchowość Fiodorowa i naukowość Huxleya

Mikołaj Fiodorow, ojciec rosyjskiego transhumanizmu.

Prekursorem transhumanizmu, jako wykorzystania nauki do wyjścia poza cielesne ograniczenia uważa się rosyjskiego filozofa prawosławnego, Mikołaja Fiodorowa, żyjącego na przełomie XIX i XX wieku. Fiodorow wychodząc od rozdziału 15, wersetu 21 Pierwszego Listu do Koryntian głoszącego, że „Skoro śmierć przyszła przez człowieka, to przez człowieka dokona się zmartwychwstanie.”, twierdził, że ludzkość powinna dążyć do samodoskonałości także poprzez zdobycze technologii. Jego koncepcja zakładała również możliwość osiągnięcia nieśmiertelności. Nazywał to „aktywnym chrześcijaństwem” i „filozofią wspólnego czynu”.

Fiodorow wywarł ogromny wpływ na rosyjskich myślicieli, do tego stopnia, że Rosja do dzisiaj jest jednym krajów, w których transhumanizm jest najbardziej popularny.

Julian Huxley, twórca terminu „transhumanizm”.

Samą nazwę „transhumanizm” wprowadził Julian Huxley (starszy brat Aldousa Huxley’a, autora jednej z pierwszych antyutopii – Nowego, wspaniałego świata. Podczas gdy młodszy z braci Huxley’ów rysuje wizję przyszłości, w której farmakologia, warunkowanie i sztuczny rozród likwidowały ludzkie cierpienie… ale i pozbawiały ludzkość prawa do wyboru własnej drogi; starszy w eseju do Journal of Humanistic Psychology zatytułowanym Transhumanism głosi, że człowiek powinien wziąć odpowiedzialność za ewolucję i że jego obowiązkiem jest w rozwinąć ludzkie możliwości w pełni. Transhumanizm w ujęciu Huxleya oznacza, że „człowiek pozostanie człowiekiem, ale przekraczającym samego siebie poprzez realizowanie nowych możliwości ludzkiej natury i dla ludzkiej natury”. Huxley pisze o tym, że aby uczynić świat lepszym, musimy zmienić nie tylko świat, ale i samego człowieka; i że, być może, człowiek przyszłości nie będzie mógł być nazywany człowiekiem w takim sensie, jak rozumiemy człowieka teraz.

Huxley przewidywał więc powstanie pojęcia postczłowieka, które funkcjonuje w terminologii transhumanizmu i oznacza „potomka lub następcę człowieka, którego możliwości będą, dzięki technologii, tak bardzo poszerzone, że utożsamianie go ze współczesnymi ludźmi byłoby mylące”.

Przekraczanie tego, co ludzkie

Jest w transmuniazmie coś nietzscheańskiego – wielokrotnie wszak prorok Zaratustra w wiekopomnym dziele Nietzschego pisze: „Człowiek jest czymś, co pokonanym być winno.” i nawołuje do tego, aby stać się nadczłowiekiem. O ile jednak u niemieckiego prekursora egzystencjalizmu i głosiciela woli mocy nadczłowiek rozpatrywany był w wymiarze etyczno-antropologicznym, to transhumanizm rozpatruje go w wymiarze biologiczno-technologicznym.

Postczłowiek ma być lepszy od człowieka współczesnego – zdrowszy, silniejszy, sprawniejszy fizycznie i umysłowo, długowieczny i wolny od kalectwa i chorób genetycznych. Jest to niewątpliwie piękny sen, niemniej jednak przez niemalże całe dekady wizja społeczeństwa, które osiągnęło długowieczność, modyfikuje genetycznie swoje dzieci lub przeniosło swoją świadomość do maszyn, była poddawana refleksji w różnych utworach science-fiction i nieraz oceniana była negatywnie.

Jest kilka powodów, dlaczego taka okoliczność zachodzi.

Sens życia a długie życie

Należy tutaj zaznaczyć, że mówimy o całym społeczeństwie ludzi, którzy dożywają setki, a nawet dłużej (a nie, na przykład, o nieśmiertelnym, który musi ukrywać swoją nieśmiertelność lub wieczną młodość przed śmiertelnikami, a jego bliscy starzeją się i umierają na jego oczach). W takim społeczeństwie długowieczność byłaby uważana za normę, tak jak dzisiaj uważamy za normę to, że ktoś przeżywa sześćdziesiątkę.

Długowieczność (a nawet nieśmiertelność, związana również z dobrym zdrowiem) na początku wydaje się być czymś niesamowitym, a nawet pożądanym, jednak na dłuższą metę mogłaby być uciążliwa i pozbawiona sensu. Na pewno długowieczność jest atutem, kiedy komuś przyświeca jakiś większy cel, na przykład, badania naukowe, praca literacka lub chęć dokonania przemian politycznych. Jednak nawet, kiedy taki cel zachodzi, w pewnym momencie człowiek ma już dość życia. Myśli sobie: „Czas umierać. Nie chcę już żyć na tym świecie.”

Zwykle ma to miejsce przy okazji późnej starości, jednak może też zdarzyć się wcześniej, nawet kiedy człowiek jest w pełni sił. Jak często słyszymy o młodych, silnych ludziach, którzy popełniają (albo próbują popełnić) samobójstwo? Albo o ludziach, którzy jeszcze przed trzydziestką mówią o tym, że życie jest bez sensu? Zapewne w długowiecznym społeczeństwie również pojawiałyby się podobne sentymenty, jak również te im przeciwne – staruszkowie, którzy chcą przeżyć jak najdłużej (czasem nawet na złość dzieciom i wnukom).

Niewątpliwie jednak powszechna długowieczność (przynajmniej na początku) zaburzyłaby relacje pokoleniowe. Obecnie przyzwyczajeni jesteśmy do następowania po sobie kolejnych pokoleń – starsi powoli odchodzą, aby zrobić miejsce młodszym, a ulotność życia i chęć pozostawienia po sobie czegoś, jest jednym z naczelnych powodów, aby w ogóle mieć dzieci. Już Asimov, opisując Nadziemców – czyli społeczeństwa ludzkie, które są potomkami Ziemian osiadłych na innych planetach i które osiągnęły długowieczność, dzięki technologii – zwrócił uwagę na to, że rzadko kiedy decydują się oni na potomstwo, gdyż nie czują potrzeby wymiany pokoleń, skoro potrafią żyć kilkaset lat. Warto tutaj jednak zaznaczyć, że choć sami Nadziemcy rzadko poświęcają się refleksji nad takim stanem rzeczy, o tyle pewna mająca styczność z pochodzącym z Ziemi głównym bohaterem Nadziemka uważa brak następstwa pokoleniowego za problem cywilizacyjny.

Z całą pewnością powszechna długowieczność zmusiłaby nas to refleksji również nad tym jak traktujemy teraz osoby starsze. Wprawdzie dyskryminacja ze względu na wiek jest też silnie sprzężona z tym, że starość równa się niedołęstwu i stopniowemu osłabieniu fizycznemu i umysłowemu (które to następstwa starości będą, według transhumanistycznej wizji przyszłości, wyeliminowane), niemniej jednak mówimy tu też o sytuacji przejściowej między obecnym człowiekiem a postczłowiekiem, w której będziemy musieli się zmierzyć z wieloma elementami ludzkiej mentalności.

Dobre zdrowie a modyfikacje genetyczne

Kolejnym elementem tego typu są modyfikacje genetyczne i wynikające z nich ewentualne wyeliminowanie chorób genetycznych i niepełnosprawności; oraz to jak myślimy o niepełnosprawności.

Przy modyfikacjach genetycznych główny lęk zasadza się w tym, że prowadziłoby to do praktyk eugenicznych – osoby niezmodyfikowane genetycznie uważane byłyby za gorsze przez to, że nie miałyby tej samej przewagi, co zmodyfikowana część społeczeństwa. Dodajmy do tego fakt, że pewnie takie modyfikacje nie byłyby tanie, toteż – przynajmniej na początku – mielibyśmy sytuację, w której część społeczeństwa o określonym statusie majątkowym miałaby kolejną przewagę nad tą mniej zamożniejszą częścią. Historia pełna jest ludzi, którzy tytanicznym wysiłkiem musieli walczyć o to, aby coś osiągnąć, czy to z powodu swojego niskiego statusu majątkowego, czy to z powodu płci lub pochodzenia etnicznego, czy to wreszcie z powodu ograniczeń fizycznych lub umysłowych. Modyfikacje genetyczne mogłoby pogłębić tę przepaść, a być może nawet doprowadzić do tego, że droga do pewnych karier na zawsze byłaby zamknięta dla osób niezmodyfikowanych.

Jednakże transhumanizm dąży do społeczeństwa zdrowych ludzi, czyli w swojej wizji idealnej przyszłości modyfikacja genetyczna jest powszechna i dostępna dla wszystkich.

Jednocześnie na etapie przejściowym między człowiekiem a postczłowiekiem mogłaby zajść sytuacja odwrotna – to osoba zmodyfikowana genetycznie byłaby dyskryminowana ze względu na to, że jest inna.

Modyfikacje genetyczne są postrzegane negatywnie, bo myślimy o nich jak o ingerencji w ludzką ewolucję – coś nienaturalnego, wręcz mechanicznego. W science-fiction mamy społeczeństwa, w których niemalże od poczęcia każdy z obywateli ma określone przeznaczenie wynikające z widzimisię rodziców albo rządu. Powiedzmy, że rodzice chcieliby, aby ich dziecko było geniuszem matematycznym i dlatego zlecają genetykowi, aby zmodyfikował umysł dziecka w taki sposób, aby było inteligentniejsze i lepiej pojmowało matematykę. Czy można byłoby wtedy nazwać talent, którym owe dziecko byłoby obdarowane, za jego wrodzony talent? Czy zawdzięczałoby sukcesy sobie, czy swojej sztucznej genetyce? I czy modyfikacje genetyczne nie miałyby jakichś skutków ubocznych?

Ponadto zachodzi taka kwestia, że obecnie coraz częściej słychać wśród środowisk osób niepełnosprawnych głosy, żeby nie tyle usiłować wyleczyć niepełnosprawności, co stworzyć bardziej inkluzywne, skierowane na integrację społeczeństwo, w którym osoba niepełnosprawna może żyć normalnie. W tym ujęciu niepełnosprawność jest nie tyle chorobą czy niefortunnym położeniem, co częścią tożsamości jakiejś osoby. Jest to szczególnie widoczne wśród osób z autyzmem, które przez całe dekady były karane za swoje neuroatypowe zachowania, a i obecnie są nieraz dyskryminowane w miejscu pracy, domu i szkole, tak więc teraz starają się szerzyć wiedzę na temat autyzmu i jego akceptację.

Jednakże naturalne jest, że ludzie chcą odnaleźć lekarstwo na choroby i niepełnosprawności, które utrudniają funkcjonowanie w społeczeństwie, a nawet powodują ogromne cierpienie. Dlatego też odpowiednim rozwiązaniem wydaje się pogląd środkowy – powinniśmy akceptować inność osób z niepełnosprawnościami i chorobami wrodzonymi… ale jednocześnie szukać sposobu na wyleczenie lub złagodzenie tychże niepełnosprawności i chorób.

To zaś oznacza, że modyfikacje genetyczne same w sobie mogą być dobre, jeśli przyjmiemy odpowiednią postawę wobec nich, zwłaszcza w początkowych stadiach rozwoju inżynierii genetycznej.

Pytanie o człowieczeństwo a transhumanizm

Jak już ustaliliśmy wcześniej, transhumanizm zakłada przejście z niedoskonałego i zdanego na uwarunkowania biologiczne człowieka w doskonałego, kierującego własną ewolucją postczłowieka. Wiele rzeczy, za którymi optuje ruch transhumanistyczny, wiąże się jakoś z porzuceniem tego, co uważamy ludzkie albo naturalne – starości, wrodzonych ułomności, śmierci, czy tożsamości duszy i ciała.

Lubimy swoje człowieczeństwo. Łączymy z nim różne wartości, zastanawiamy się, co znaczy być człowiekiem i uważamy się za szczególny gatunek względem reszty organizmów żywych na Ziemi. Przez wieki uczyliśmy się tego, jaki jest świat, jaka jest nasza pozycja w tym świecie i jak żyć w zgodzie z naturalnym porządkiem rzeczy, takim jak starość i przemijanie. Dlatego też wielokrotnie kiedy pojawiał się jakiś przełom w medycynie, technologii i innych dziedzinach nauki, który w jakiś sposób poddawał w wątpliwość ten naturalny porządek rzeczy czy nasze uprzywilejowane miejsce w świecie, pojawiały się pewne obawy o przyszłość ludzkości i słowa sprzeciwu wobec nowych wynalazków i teorii. To zrozumiałe, że każda zmiana (zwłaszcza jeśli chodzi o technologię) niesie ze sobą pewne konsekwencje ekonomiczne, społeczne, a nawet polityczne. O tym warto rozmawiać i warto zastanawiać się nad tym jak przeciwdziałać pewnym negatywnym skutkom rozwoju technologicznego.

To, co oferuje transhumanizm kłóci się z tym, co uważamy za ludzkie… ale to zrozumiałe, wszak dla transhumanistów człowiek jest niedoskonały, a powinien dążyć do wyzwolenia się spod okowów ewolucji. Sam ruch transhumanistyczny uważa się za kontynuatorów humanizmu oświecenia głoszącego, że dzięki nauce da się zbudować lepsze społeczeństwo, i uważa, że ludzkość ma etyczny obowiązek rozwijać się i dążyć do polepszenia swojej kondycji. Liczne stowarzyszenia transhumanistyczne angażują się w interdyscyplinarne dyskusje na temat nauki i technologii właśnie po to, aby wypracować najlepsze rozwiązania dla przyszłości ludzkości.

Nawet jeśli nie zgadzamy się z wizją postczłowieka i pewnymi rozwiązaniami, które transhumanizm popiera, warto się zastanowić nad problemami, które porusza. Być może są to problemy, z którymi będziemy musieli się wkrótce zmierzyć.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o