Space Western – Science-Fiction Wyjaśnione

0
241

Trudno wyobrazić sobie bardziej amerykański gatunek literacko-filmowy niż western. Wyrosły z fascynacji podbojem Dzikiego Zachodu, opowiadał o dzielnych pionierach wyruszających w dzikie i nieprzyjazne rubieże Stanów, aby nieść tam cywilizację; o samotnych jeźdźcach, którzy przemierzają bezkresne prerie i od czasu do czasu pomagają napotkanym ludziom; o groźnych i zuchwałych przestępcach, oraz jedynych sprawiedliwych, którzy byli gotowi stoczyć z nimi pojedynek w samo południe. Poniekąd prasa i opowieści groszowe opisujące niesamowite wybryki bandytów i rewolwerowców w ogóle, przyczyniły się potem do zbudowania legend Dzikiego Zachodu, takich jak Billy Kid, Wyatt Earp czy Jesse James.

Słynna scena w kantynie z „Nowej Nadziei” aż kipi od westernowego klimatu.

O tym jak western przez lata się zmieniał pod wpływem zmian zachodzących w świadomości społeczeństwa amerykańskiego, napisano już wiele, ale tak się składa, że western i amerykańskie science-fiction formowały się niemal jednocześnie – oba te gatunki były dość popularne i często pisarze piszący do pulpowych magazynów, tworzyli opowiadania w tych właśnie klimatach. Z czasem zaczęto przedstawiać kosmos jako ten ostatni, niepodbity jeszcze przez człowieka obszar wszechświata, który tylko czeka na ucywilizowanie. A im dalej zapuszczają się kosmiczni pionierzy, tym bardziej muszą radzić sobie sami w nieprzyjaznym im środowisku; zwłaszcza że tu i tam kwitnie kosmiczny bandytyzm i przemyt, a przypominający Indian kosmici nie są zbyt przychylni Ziemianom. Motywy znane z westernów – chciwość w obliczu gorączki złota (i innych cennych surowców), walka z bezprawiem, zemsta, postęp i jego cena, czasem nawet ucisk rdzennych mieszkańców danych ziem – pojawiają się w nowych, kosmicznych dekoracjach, które jednak mogą też mieć coś z westernowej estetyki. Bohaterem może być zarówno łowca głów, poszukiwany bandyta (albo i cały gang), jak i ostatni sprawiedliwy, który wędruje z planety na planetę na swoim statku kosmicznym. Oczywiście, w zależności od epoki, w której tworzony jest dany space western, będzie on albo bardzo optymistyczną i do pewnego stopnia romantyczną opowieścią, albo ponurym, odartym z pięknej legendy rewizjonistycznym westernem. A czasem nawet jest czymś pomiędzy.

Warto tu zaznaczyć, że przygody dwóch najstarszych bohaterów kosmicznych oper – Flasha Gordona i Bucka Rogersa – również miały w sobie coś, z westernu, ale uważa się, że pierwszym utworem z podgatunku space westernu było opowiadanie Cathrine Lucille Moore Shambleau, które pojawiło się po raz pierwszy na łamach magazynu Weird Tales z 1933. To w nim pojawia się pierwszy spacewesternowy bohater – Northwest Smith – który para się różnymi przestępczymi działalnościami (głównie przemytem) i przeważnie jest cyniczny, ma jednak serce i, nieraz, wbrew sobie, robi, to co trzeba. Później, w latach czterdziestych, kiedy komiksy z superbohaterami zaczęły tracić na popularności, coraz częściej były zastępowane przez komiksy z gatunku horroru i westernu. A że w latach pięćdziesiątych komisja Comics Code Authority (stojąca na straży moralności w komiksach) krzywo patrzyła na horrory, coraz większym zainteresowaniem cieszyło się science-fiction i space westerny. W następnej dekadzie klasyczne westerny zostały zepchnięte na dalszy plan na rzecz westernów rewizjonistycznych, tymczasem kosmiczny odpowiednik gatunku znalazł miejsce w telewizji, za sprawą seriali takich jak Star Trek i Zagubieni w kosmosie (Gene Roddenberry zresztą opisywał producentom Star Trek jako western w fantastycznonaukowych dekoracjach).

Niemniej jednak wielu twórców science-fiction uważało, że space westerny to gorszy podgatunek sci-fi – ponieważ wykorzystuje on motywy znane z Dzikiego Zachodu, nie wymaga od twórcy zbyt wielkiej kreatywności przy tworzeniu świata przedstawionego. Poza tym ponieważ wiele utworów spacewesternowych było również operami kosmicznymi, spadała na nią też krytyka tamtego podgatunku i jego wytartych schematów. I tak oto na łamach czasopisma Galaxy Science Fiction zaczęto publikować parodię space westernów o kosmicznym szeryfie federalnym Bacie Durstonie. Dopiero film Odległy ląd z 1981 roku, (opowiadający o szeryfie badającym dziwne samobójstwa w kopalni na Io) na nowo rozbudził zainteresowanie podgatunkiem, a kreskówki takie jak Bravestarr i The Adventures of the Galaxy Rangers pogłębiły to zainteresowanie. Space western jest też obecny w anime, zwłaszcza w tych seriach, które czerpały garściami z wzorców zachodnich (najbardziej prominentnym przykładem jest tutaj Cowboy Bebop).

Co więcej, pomijając wyżej wspomniane utwory, wiele z dzisiejszych klasyków science-fiction ma klimaty westernowe. Zarówno oryginalna trylogia Gwiezdnych wojen, jak i święcący od niedawna triumfy Mandalorian, będący częścią uniwersum Lucasa, ma swoje źródło w westernach (Mandalorian jest, na przykład, o bezimiennym łowcy głów podróżującym z miejsca na miejsce), a legendarne i przedwcześnie anulowane Firefly do dzisiaj przychodzi do głowy wielu ludziom, kiedy myślą o kowbojach w kosmosie. Również grom komputerowym ten podgatunek jest nieobcy, co widać chociażby przy tak powszechnie chwalonych tytułach jak Borderlands czy StarCraft.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o