Nikola Tesla. Dziecko Światła – biografia

0
186

 

Podobno przyszedł na świat nocą w trakcie letniej burzy.

– Będzie dzieckiem burzy – przepowiadała akuszerka.

– Nie burzy, ale światła – odpowiedziała matka.

 

„Człowiek, który wynalazł wiek XX”

Nikola Tesla. Geniusz, wynalazca, konstruktor, wizjoner, ojciec elektryczności, automatyzacji, robotyki, transmisji radiowej, a może nawet internetu, właściciel licznych patentów (świat stracił rachubę, różne źródła podają liczbę 300, 700 a nawet 1200 zarejestrowanych wynalazków), projektant systemu generatorów hydroelektrycznych (“Niagara Falls”), pomysłodawca zdjęć z wykorzystaniem promieni X (zwanych później rentgenowskimi), autor wielu nowatorskich pomysłów dotyczących lamp działających przy wysokich częstotliwościach prądu elektrycznego, oraz licznych obserwacji dotyczących fizjologicznych skutków przepływu prądu o wysokim napięciu i częstotliwości przez organizm człowieka (na podstawie jego badań powstała aparatura do diatermii), konstruktor elektrycznego dynamo, pomysłodawca radaru, mikroskopu elektronowego i wykorzystania ozonu do systemów odkażania wody, wykonawca prototypowych silników spalinowych, opierających swe działanie na właściwościach przylegania i lepkości gazów, romantyk i ekscentryk, “władca piorunów”, jak nazywali go jemu współcześni, ale przede wszystkim “entuzjasta”, jak zwykł mawiać o sobie.

Niezliczonej liczby pomysłów zrealizowanych, i tych pozostających na papierze, nie sposób jest wymienić. Drobne udoskonalenia i spektakularne innowacje, do których dzisiaj chętnie odwołuje się nawet kultura popularna – w jednym z epizodów Kawy i Papierosów Jima Jarmuscha, Jack White prezentuje swojej siostrze własnoręcznie wykonany transformator wysokich częstotliwości według pomysłu Tesli.

Patent transformatora Tesli

Tajemnicze, niezrozumiałe i niezrealizowane projekty Tesli stały się podstawą różnych spiskowych teorii. Konfiskata materiałów dokonana przez FBI po śmierci wynalazcy, dała asumpt do licznych spekulacji. Potęgowały je legendy na temat elektrycznego samochodu zasilanego energią z niewielkiego pudełka leżącego na siedzeniu pasażera, plany niszczycielskiego “promienia “śmierci” (broni o niewyobrażalnej sile rażenia), aparatu do fotografowania myśli, czy projektu bezprzewodowego przesyłu energii na dowolne odległości.

 

Tesla rozświetla mrok

Jedna z idei, produkcja i przesył energii elektrycznej, obsesyjnie powracały przez całe jego życie, a udział w batalii o dominację prądu przemiennego przeszedł do historii, stając się nawet kanwą literackich opowieści. 

Prąd stały czy prąd przemienny

Tesla zdawał sobie sprawę z ogromnych możliwości prądu przemiennego. Jego okiełznanie pozwalało bowiem na wydajniejszą pracę urządzeń, ale przede wszystkim przesył energii na znacznie większe odległości (możliwość manipulacji napięciem za pomocą transformatorów) niż w przypadku wykorzystywanych w drugiej połowie XIX wieku instalacji pracujących w oparciu o prąd stały. Jedna elektrownia mogłaby zasilić całe miasto, gdy tymczasem sieć generatorów prądu stałego musiała być znacznie gęstsza, miedziane przewody prowadzące prąd dużo grubsze (ograniczanie strat w postaci ciepła), a co za tym idzie, koszt przesyłu energii sporo wyższy. Ze względu na charakter prądu przemiennego (zmieniający się w czasie kierunek), wszyscy trwali jednak w przekonaniu o jego bezużyteczności. Nikt nie próbował nawet pracować nad odpowiednimi urządzeniami, nikt z wyjątkiem Tesli. 

Na pokazie przeprowadzonym w 1888 roku w Amerykańskim Instytucie Inżynierów Elektroników Tesla zademonstrował skonstruowaną przez siebie prądnicę i dwufazowy silnik prądu przemiennego, pokazując w pełni praktyczne zastosowanie prądu tego rodzaju. To był przełom. Na nieszczęście dla Tesli prąd stały miał zagorzałego orędownika w osobie Thomasa Edisona, wyroczni i guru wynalazców tamtych czasów, ale przede wszystkim współwłaściciela wielu kilometrów istniejących już wówczas sieci energetyczny w Stanach Zjednoczonych, sieci pracujących w oparciu o prąd stały…

Tesla vs. Edison

Doświadczenia Tesli w kontakcie z Edisonem nie były wówczas najlepsze. Prawdę mówiąc obaj panowie pałali do siebie głęboką niechęcią, a może nawet wrogością. Po przybyciu Tesli do Stanów Zjednoczonych znalazł on zatrudnienie w Edison General Electric Company. Po pewnym czasie jednak zerwał kontrakt i porzucił pracę dla Edisona. Cóż takiego się stało? Niektórzy twierdzą, iż w grę wchodziły pieniądze. Jedni podają ogromne kwoty, które nie zostały wypłacone Tesli (kilkadziesiąt tysięcy dolarów) za dokonanie optymalizacji sieci i usprawnień stosowanych wówczas przez Edisona generatorów prądu stałego, inni mówią o siedmiu dolarach podwyżki tygodniowej pensji (wynoszącej wówczas 18 dolarów), której Edison odmówił Tesli, arogancko argumentując jego niewielką przydatnością w korporacji. W istocie jednak chodziło o wartości. Tesla był wizjonerem przekonanym o doniosłości swych projektów, Edison, zadufanym biznesmenem zarabiającym na projektach konstruowanych przez inżynierów zatrudnionych w jego laboratorium, nie stroniącym od szpiegostwa przemysłowego. Szczerość Edisona była zresztą rozbrajająca: “W nauce i przemyśle wszyscy kradną. Sam dużo nakradłem, ale ja umiem to robić. Oni nie umieją” – powiedział kiedyś w pewnej rozmowie.

Do tego, Edison był bezwzględnym, pozbawionym skrupułów szantażystą, korumpującym prasę, sądownictwo, kupującym drobnych popleczników, zawierającym półlegalne układy ze światem wielkiej finansjery. Innymi słowy był człowiekiem swoich czasów, był człowiekiem każdych czasów, w konfrontacji z którym pozbawiony koneksji wizjoner wydawał się bezbronny. 

Niekiedy wskazuje się także na zwykłą niekompetencję Edisona – podobno głęboko wierzył w przewagę prądów stałych. Jako samouk nie posiadał odpowiednich narzędzi by zrozumieć działanie prądu przemiennego, który wymagał podczas prac konstruktorskich zastosowania nieco bardziej skomplikowanych rachunków na liczbach zespolonych.

Zakłady Westinghouse’a
Początki elektryfikacji

Nieoczekiwanie jednak Tesla zyskał wpływowego promotora. George Westinghouse, inżynier, wynalazca, ale przede wszystkim przedsiębiorca i właściciel energetycznych linii przesyłowych, prowadzący z Edisonem sądowy proces patentowy o żarówkę, w osobie Tesli dojrzał sprzymierzeńca, człowieka potrafiącego usprawnić na tyle wykorzystywane przez niego oświetlenie, aby nie istniały żadne patentowe wątpliwości co do produkowanych przez Westinghouse’a żarówek. Projekt sieci energetycznej wykorzystującej prąd przemienny w niemniejszym stopniu rozpalił umysł przemysłowca. Podpisane zostały odpowiednie kontrakty i umowy licencyjne na zarejestrowane przez Teslę patenty. Ruszyły budowy pierwszych tego rodzaju linii energetycznych.

Zarejestrowane przez Teslę patenty z dziedzin wielofazowych silników elektrycznych i przesyłu energii (generatory, transformatory, linie przesyłowe, oświetlenie) okazały się w niedługim czasie jednymi z najcenniejszych w historii. Bowiem gra w tym przypadku toczyła się o najwyższą stawkę – kierunek rozwoju technologii energetycznych i elektrotechnicznych.

 

“Wojna prądów”

Edison robił dosłownie wszystko aby zdyskredytować prąd przemienny oraz tandem Tesla-Westinghouse. Sprawcy podpalenia laboratorium Tesli nigdy nie zostali schwytani, jednak finansowanie pokazów mających uzmysłowić opinii publicznej niebezpieczeństwo drzemiące w prądzie przemiennym było już aż nazbyt oczywiste. Rzekomo większe niż w przypadku prądu stałego zagrożenie dla życia stało się podstawowym i najważniejszym argumentem wytaczanym podczas tej antykampanii. Choć w początkowej fazie wojny Edison ograniczał się do wywierania nacisków na ustawodawców, których starał się nakłonić do zatwierdzenia odpowiednimi przepisami maksymalnej wysokości napięcia stosowanego podczas przesyłu energii do 800 V (skutecznie ograniczałoby to zastosowanie prądu przemiennego), czarna propaganda z czasem stała się jednak aż nazbyt widoczna – szkalujące artykuły powstające w zaangażowanych po stronie Edisona zespołach redakcyjnych, poparte kontrowersyjnymi eksperymentami na zwierzętach mającymi unaocznić śmiercionośny charakter prądu przemiennego. W okrutnych pokazach ginęły rażone prądem psy i konie, a nawet słoń. Wydawało się, iż dosłownie smażone żywcem zwierzęta wywołają protest i tego typu manifestacje nie odniosą skutku. Niestety liczne publikacje prasowe, piętnując co prawda okrucieństwo, rozwodziły się szeroko nad śmiertelnym niebezpieczeństwem, które miały nieść ze sobą sieci prądu przemiennego. 

Egzekucja Williama Kemmlera

Ukoronowaniem tej czarnej kampanii stał się pokaz egzekucji skazanego za morderstwo Williama Kemmlera wykonany w więzieniu na zaprojektowanym przez inżynierów Edisona krześle elektrycznym, zasilanym prądem Tesli z generatora wyprodukowanego w spółce Westinghouse’a. Ludzie Edisona starali się uczynić prąd dostarczany przez sieć Westinghouse’a “oficjalnym” prądem służącym podczas wszystkich egzekucji, a samo wydarzenie określano złośliwym terminem “westinghousing”. W tamtym czasie pierwsze systemy elektryczne produkowane przez Westinghousa sprzedawały się nieźle, montowano kolejne urządzenia. Ale któż chciałby mieć w swym domu instalację, którą Zgromadzenie Ustawodawcze wybrało do zamontowania w więzieniach celem uśmiercania skazańców?… Westinghouse próbował wstrzymać wykonanie kary wskazując na jej niehumanitarny charakter, niczego jednak nie wskórał. Tymczasem egzekucja nieoczekiwanie zakończyła się “skandalem”. William Kemmler nie chciał umrzeć. Dopiero kilkukrotne próby rażenia prądem doprowadziły do śmierci skazańca, który długo konał w mękach, miotając przekleństwami na oczach zgromadzonej publiczności. Generator Tesli nie okazał się aż tak “śmiercionośny” (popełniono błąd – podany prąd był zbyt słaby) jak życzyłby sobie Edison.

Tesla i Spektakularne Wyładowania z Użyciem Transformatora
Pokaz iluzjonisty

Lęk przed prądem mogły łagodzić widowiskowe pokazy, w których Tesla wykorzystywał swój wynalazek – transformator, urządzenie potrafiące wytwarzać bardzo wysokie napięcie, w spektakularny sposób miotając wokół siebie wyładowania elektryczne. Tesla, niczym iluzjonista, zamknięty w uziemionej klatce uzmysławiał zebranym jak bezpieczny może być człowiek, który wie jak z prądem właściwie postępować. Edukacja! – zdawał się obwieszczać przekaz prezentacji. George Westinghouse także zaczął działać na tym polu –  udało mu się zjednać poparcie kilku wpływowych autorytetów uniwersyteckich. 

Rozświetlona Wystawa Kolumbijska
Wystawa Kolumbijska

Tymczasem, niespodziewanie, Westinghouse Electric wygrała przetarg na zainstalowanie oświetlenia na terenie pierwszej wystawy elektryczności Columbian Exposition, zorganizowanej w Chicago dla uczczenia obchodów 400-lecia odkrycia Ameryki przez Kolumba. Oferta Westinghouse’a była o połowę najniższa od konkurencyjnych propozycji, koszty produkcji i montażu systemu prądu przemiennego pokazały swoją ekonomiczną wyższość, a raczej “niższość” w stosunku do instalacji zaprojektowanej z wykorzystaniem prądu stałego. „Miasto Światła” miało olśnić i przekonać 27 milionów ludzi odwiedzających wystawę, do słuszności nowego kierunku rozwoju technologii. 

Na skraju bankructwa

“Wojna prądów” wykrwawiała obie strony, doprowadzając je na skraj bankructwa. Zarówno przedsiębiorstwo Westinghouse’a, jak i interesy Edisona, z miesiąca na miesiąc przynosiły coraz niższe zyski, w końcu zaczęły pojawiać się straty. Dodatkowo kryzys finansowo-ekonomiczny, który położył się cieniem na gospodarkę tamtych czasów pogłębiał tylko coraz gorsze wyniki obu przedsiębiorstw. Ze względu na pogarszająca się sytuację finansową firmy, Nikola Tesla, okazując wielką wyrozumiałość, zrzekł się swoich tantiem ze sprzedawanych systemów energetycznych zagwarantowanych kontraktem z Westinghouse Electric Company. 

Odsunięcie Edisona

Udziałowcy mający swoje środki zainwestowane w akcje Edison General Electric nie byli zadowoleni z coraz niższej rentowności przedsiębiorstwa. Jednym z nich był J.P. Morgan, posiadający 60% udziału w aktywach korporacji Edisona i coraz lepiej zdający sobie także sprawę z ekonomicznych zalet sieci prądu przemiennego. Jego zakulisowe działania doprowadziły w końcu do usunięcia Edisona z funkcji kierowniczych i podpisania umów patentowych pomiędzy General Electric a korporacją Westinghouse’a, dotyczących wykorzystania systemów prądu przemiennego Tesli.

Generatory Hydroelektrowni Niagara
Hydroelektrownia Niagara

Kontrakt na budowę hydroelektrowni na wodospadzie Niagara, który Westinghouse uzyskał w 1893 roku był już znakiem zakończenia najbardziej zaciekłego okresu wojny. Na czele komisji mającej rozstrzygnąć wyniki konkursu na projekt elektrowni i rodzaj produkowanej energii stał Lord Kelvin, brytyjski fizyk, będący co prawda zwolennikiem systemów prądu stałego… ale jedynie do czasu wizytacji wystawy w Chicago, po której to radykalnie zmienił front. Po przeprowadzonych naradach Komisja wyłoniła zwycięski projekt złożony przez spółkę Westinghouse’a. Tymczasem kontrakt na wykonanie sieci przesyłowej uzyskało General Electric. Pierwszy prąd wyprodukowany przez generatory zaprojektowane przez Teslę popłynął siecią General Electric w 1996 roku. Wojna zakończyła się kompromisem. W kolejnych latach żarówki wykorzystujące prąd przemienny zapłonęły w całych Stanach Zjednoczonych i na świecie. Zarówno Westinghouse Electric, jak i General Electric, zwielokrotniły swą rentowność. Tesla na tej wojnie nie zarobił jednak ani centa i już do końca życia miał się zmagać z brakiem środków, bezustannie zabiegając o fundusze różnych inwestorów. Jedynie na tabliczkach znamionowych potężnej mocy generatorów widniało wygrawerowane imię i nazwisko Tesli, jako autora wykorzystanych do ich zbudowania patentów…

W czasie otwarcia hydroelektrowni miało ponoć dojść do pewnego incydentu “zwiastującego” losy późniejszych projektów energetycznych Tesli. Wynalazca planował wygłosić przemówienie, w którym miał roztoczyć wizję przyszłości: powszechnego i bezpłatnego dostępu do energii elektrycznej. Można się domyślać, iż dostęp ów miał być zagwarantowany dzięki bezprzewodowemu przesyłowi prądu, którego idea zapewne już od dawna była obecna w umyśle wynalazcy. Organizatorzy uroczystości znający charakter wypowiedzi i nie mający ochoty psuć atmosfery imprezy i perspektyw na krociowe zyski zgromadzonych przedsiębiorców, elegancko nie dopuścili jednak do publicznego wystąpienia wynalazcy…

Tesla Pozuje z Lampą Zasilaną Bezprzewodowo

 

Współczesny Prometeusz

Wolna energia – koncepcja tanich w eksploatacji źródeł energii i jej publicznego bezpłatnego udostępniania przez lata władała umysłem Tesli. Istotnym wydarzeniem związanym z urzeczywistnieniem tej idei była demonstracja lamp próżniowych w 1891 roku. Lampy zapłonęły zdalnie, nie było żadnych przewodów łączących je ze źródłem zasilania. Był to pierwszy publiczny pokaz bezprzewodowego przesyłu energii. Podstawą eksperymentu była wynaleziona cewka, rezonansowy obwód transformatora elektrycznego przekształcający niewielką energię w prądy o wysokim napięciu i częstotliwości, zdolne wywołać świecenie lamp znajdujących się w bliskiej odległości, jak również spektakularne wyładowania elektryczne przy odpowiedniej mocy urządzenia.

Jeden ze Szkiców Systemu Bezprzewodowej Transmisji Energii z Wykorzystaniem Ziemi – z Wykładu Wygłoszonego w Instytucie Franklina (1893)
Bezprzewodowy transfer energii

Głównym celem Tesli stało się po roku 1890 rozwiązanie problemów zdalnego przesyłania sygnałów i energii elektrycznej na dowolne odległości. W roku 1893 podczas swojego wystąpienia w Instytucie Franklina, Tesla zakomunikował, że od rozwikłania obu kwestii zależy dalszy postęp technologiczny. Niebawem miał już na swym koncie kilka patentów urządzeń wysokich napięć i wielkich częstotliwości (m.in. cewkę dającą napięcie czterech milionów woltów) związanych z bezprzewodowym przesyłem energii.

Badania nad lampami próżniowymi doprowadziły Teslę do futurystycznej wizji oświetlenia nocnego nieba. Atmosfera Ziemi na odpowiedniej wysokości odpowiada warunkom panującym w częściowo opróżnionej lampie i dlatego mogłaby służyć jako przewodnik – konstatował Tesla. Wizja rozświetlonego nocą nieba nad miastami nie dawała mu spokoju.

W kolejnym projekcie wraz z górnymi warstwami atmosfery pojawiała się sama Ziemia – obie przestrzenie w formie przewodników oddzielonych powietrzem jako warstwą izolacji. Całość miało tworzyć rodzaj gigantycznego naturalnego kondensatora. Naładowana elektrycznie Ziemia wzbudzałaby przez indukcję górne warstwy atmosfery. Prąd płynący w ziemi mógł wywołać świecenie nocnego nieba w każdym zakątku kuli ziemskiej… 

Z kolei artykuł w Electrical Review anonsował zaawansowane prace Tesli nad metodami przesyłu energii środkami naturalnymi: przez powietrze i ziemię, na odległość tysięcy mil bez stosowania przewodów. Autor tekstu oznajmiał zakończenie etapu laboratoryjnych eksperymentów i gotowość wynalazcy do przeprowadzenia testów na skalę przemysłową. Energia pozyskiwana z wodospadu Niagara miała być dostępna w dowolnym punkcie globu bez względu na odległość.

Model Bezprzewodowego Systemu Zasilania z Wykorzystaniem Ziemi

W 1896 roku Tesla opatentował sposób przekazywania impulsów wielkiej częstotliwości pomiędzy dwoma zestrojonymi i oddalonymi od siebie obwodami rezonansowymi. Przesył realizował się za pośrednictwem czegoś na kształt anten radiowych. Jednocześnie zaczął prowadzić testy transferu energii z wykorzystaniem elektrycznych i rezonansowych właściwości samej ziemi. Badania nad tą kwestią prowadził w laboratoriach w Nowym Jorku. Problem wyładowań koronowych zmniejszający moc wyjściową aparatury rozwiązać miała płaska cewka spiralna ograniczająca “wycieki” mocy. Eksperymenty z wykorzystaniem oscylatorów rezonansowych, zakopanych w ziemi płyt żelaznych i dużej średnicy wielożyłowych uzwojeń pierwotnych zapowiadały się obiecująco – w wyniku jednego z eksperymentów sygnał miał popłynąć na odległość 32 km. Jednak hałasy towarzyszące pracom badawczym, a także liczne niebezpieczne wstrząsy i drgania budynków wywołały niepokój okolicznych mieszkańców i po interwencji policji musiały zostać ograniczone. Tesla zaczął poszukiwać nowego laboratorium – leżącej na odludziu stacji badawczej. Był to konieczny warunek, aby kolejny nowatorski pomysł mógł mieć szansę realizacji. Idea globalnego przesyłu energii z wykorzystaniem ziemi potrzebowała przestrzeni. 

Centrum Badawcze Pikes Peak
Pikes Peak

Zdecydowano o przeprowadzce do Kolorado i dzięki funduszom pozyskanym od sponsorów, budowę placówki doświadczalnej w Pikes Peak. Rozsuwany dach laboratorium i drewnianej konstrukcji 24-metrowa wieża zaopatrzona w ponad 42-metrowy stalowy maszt zakończony miedzianą kulą, miały stać się miejscem niespotykanych nigdzie eksperymentów z udziałem prądów wysokiego napięcia i towarzyszących im wyładowań. 

Sesja Fotograficzna w Pikes Peak

Eksperymenty w Pikes Peak miały wiele wspólnego z późniejszymi pracami na polu komunikacji z użyciem ELF (Extra-Low Frequency – skrajnie niskie częstotliwości). Nadajnik Tesli był bowiem wystarczającej mocy do wywołania rezonansu ELF w falowodzie powierzchnia Ziemi – jonosfera. Dla prowadzonych eksperymentów konieczne było określenie częstotliwości rezonansowej Ziemi (Tesla oszacował ją zaskakująco dobrze) – im bardziej mógł się do niej zbliżyć, tym sprawniej mógł dokonać transferu energii dzięki swoim urządzeniom. Problem stwarzało uzwojenie wtórne transformatora, które w przypadku zastosowanej przez Teslę aparatury dla częstotliwości już około 500 Hz powinno wynosić 90 mil. Przy wymaganych częstotliwościach rzędu kilku herców, uzwojenie powinno być jeszcze dłuższe…

Wnętrze laboratorium w Pikes Peak

Nieznane są jednak wyniki przeprowadzonych w Kolorado eksperymentów. Faktem stało się przeciążenie i awaria stacji energetycznej El Paso – pobliskiej elektrowni zasilającej eksperymentalne laboratorium Tesli, w wyniku którego okolica i miasto pogrążyły się w ciemnościach. Podobno widziano również żarówki (czy też rury z gazem), które umieszczone w ziemi świeciły bez żadnych przewodów w odległości kilkunastu kilometrów od laboratorium, choć te doniesienia nie miały swojego wyraźnego potwierdzenia w notatkach wynalazcy. Znajduje się co prawda kilka fotografii rzekomo dokumentujących przebieg testów, ale nie dają one jednoznacznego świadectwa.

Światła Zasilane Bezprzewodowo – Eksperyment w Pikes Peak

Na temat eksperymentów z udziałem jonosfery także niewiele wiadomo. Tesla zaobserwował bardzo silne właściwości przewodzące tej części atmosfery, jednak aby można wykorzystać ją jako transmiter energii, należało wysłać sygnał na odległość 60-80 km ponad powierzchnię ziemi.

Z zachowanych notatek nie wynikało w jaki sposób miałaby przebiegać tego rodzaju transmisja, jednak wydaje się, iż Tesla był przekonany, co do możliwości wprowadzenia ziemi w taki stan energetyczny, by każdy jej mieszkaniec wbijając w nią metalowy pręt i posiadając uziemiony prosty układ strojeniowy, czerpać mógł energię, z dowolnego miejsca i w nieograniczonych ilościach. Wśród widomych znaków jego eksperymentów przeprowadzonych w Kolorado pozostały patenty 787 412 (transmisja prądu naturalnymi sposobami) oraz 1 119 732 (aparatura do transmisji prądu elektrycznego).

Patent 1 119 732 – Aparatura Do Transmisji Prądu Elektrycznego

Pojawiła się także kwestia coraz bardziej nagłaśniana publicznie, a która miała wypłynąć już podczas niedoszłego przemówienia z okazji otwarcia Niagara Falls. Bezprzewodowy przekaz energii, a co ważniejsze ona sama, miały być absolutnie darmowe.

Koncepcja wolnej energii być może wiązała się  także z nowym, tajemniczym sposobem jej pozyskiwania z otaczającej przestrzeni, w tym słońca: “ujarzmiłem promienie kosmiczne i sprawiłem, by służyły jako napęd” – oświadczył w jednym z wywiadów. A może liczył na opisaną w innym miejscu Słoneczną Maszyną, urządzeniem do produkcji energii elektrycznej dzięki sekretnej metodzie otrzymywania pary z użyciem promieni słonecznych (maszyna parowa miała tu napędzać generator)?

Artykuł Dotyczący Bezprzewodowego Przesyłu Energii

Projekt „Wardenclyffe”

Tymczasem Tesla publicznie roztaczał coraz bardziej śmiałe wizje: aparatów zdolnych zapobiec wojnie dzięki systemom energetycznych tarcz ochronnych, systemów bezprzewodowej komunikacji o globalnym zasięgu umożliwiających przekaz rozmów telefonicznych, muzyki, informacji, a nawet fotografii do jakiegokolwiek miejsca na Ziemi, a nawet systemów kodowanej komunikacji dla celów wojskowych.

Jego futurystyczne projekty zachęcały niektórych działających z rozmachem inwestorów liczących na proporcjonalne do rozmachu zyski. Jednym z nich był J.P. Morgan, który zadowolony ze strumienia pieniędzy spływającego z hydroelektrowni Niagara, wyłożył kolejne 150 000 dolarów na budowę nowej stacji energetycznej wraz z infrastrukturą potężnego nadajnika. 

Projekt „Wardenclyffe” miały stanowić: wieża o wysokości 57 metrów zwieńczona 55-tonową kulistą konstrukcją, szyb głęboki na 36 metrów oraz budynek laboratorium, biblioteki, maszynowni, biura i warsztatów.

Wardenclyffe miał być początkiem globalnej infrastruktury zapewniającej transmisję sygnałów dla celów telekomunikacyjnych i nawigacyjnych, ale przede wszystkim miał służyć bezprzewodowemu przesyłaniu energii elektrycznej, choć początkowo Tesla w tej kwestii zachowywał ostrożne milczenie. Metodę przesyłania energii, która miała być testowana w ośrodku, Tesla nazwał „Metodą pobudzania ładunku ziemi i powietrza”. Tam miały być gruntownie badane zarówno własności przewodzące Ziemi, jak i górnych warstw jej atmosfery –  wieża miała być wyposażona w odpowiednie urządzenia podziemne służące wykorzystaniu właściwości przewodzących gruntu, natomiast instalacje naziemne miały gwarantować odpowiednią jonizację powietrza stwarzając swoisty plazmowy obwód transmisyjny. 

Ośrodek Wardenclyffe

Koszty budowy rozpoczętej w 1901 roku instalacji zaczęły szybko rosnąć, a gdy końca robót nie było widać, a tym bardziej jakichkolwiek efektów prowadzonych eksperymentów, w 1904 roku inwestorzy zaniechali dalszego ich finansowania. Gwoździem do trumny Wardenclyffe przyspieszającym proces wycofywania środków przez inwestorów było prawdopodobnie rozszyfrowanie zamiarów Tesli dotyczących darmowego charakter transmitowanej dzięki Wardenclyffe energii. J.P. Morgan, jako właściciel linii przesyłowych, nie zamierzał przecież rezygnować z ich lukratywnej eksploatacji. W liście do Morgana w sprawie uzyskania niezbędnych funduszy Tesla tłumaczył kwestię wcześniejszego przemilczenia szczegółów tego projektu: “Gdybym panu powiedział coś takiego wcześniej, wywaliłby mnie pan z biura…Pomoże mi pan czy dopuści, by moja wielka praca, już prawie skończona, została zmarnowana?”. J.P. Morgan nie pomógł. Pracowników zwolniono, obiekt zamknięto i pozwolono na stopniową dewastację. W 1917 nastąpiła rozbiórka wieży i definitywna likwidacja ośrodka Wardenclyffe.

Za podarowanie ognia Prometeusz ściągnął na siebie gniew bogów. Próba podarowania energii nie spodobała się ludziom interesu. Wizja Świata bez możliwości założenia licznika, była dla nich po prostu nie do zaakceptowania. 

Po zamknięciu ośrodka Tesla najprawdopodobniej kontynuował swoje badania nad bezprzewodową transmisją. Wciąż eksperymentował z prądem wysokich napięć i częstotliwości. Poszukiwał nowych sposobów pozyskiwania energii. Elektryczny samochód napędzany jakimś tajemniczym rodzajem zasilania “znikąd” owiany jest dzisiaj legendą. Niektóre źródła twierdzą jednak, iż Tesla miał zaniechać prac nad swymi projektami, kiedy odkrył możliwości ich negatywnego wpływu na zjawiska pogodowe i sposobność do wywoływania trzęsień ziemi, a co za tym idzie groźbę ich niewłaściwego wykorzystania. “Świat nie jest gotowy na mój projekt” – miał kiedyś ze smutkiem i żalem oświadczyć.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o