Trzecie Prawo Clarke’a – Science-Fiction Wyjaśnione

0
101

Mało kto pamięta dzisiaj o tym, że w dawnych czasach magia była łączona z nauką. Tak po prawdzie, to różne dziedziny, dzisiaj kojarzone z magią – alchemia, astrologia, różdżkarstwo… – swego czasu uważane były za dziedziny nauki, z naukowymi podstawami i metodologią. Jeszcze w XIX wieku poważnie mówiono o spirytyzmie, a dzisiaj mamy ufologię oraz badania nad mocami parapsychicznymi.

Niemniej jednak obecnie spogląda się na wszelkie zjawiska nadnaturalne sceptycznie, a wręcz próbuje się zawsze odnaleźć jakieś naukowe, fizyczne, chemiczne bądź biologiczne wyjaśnienie zjawisk, które na pierwszy rzut oka wydają się czymś nie z tego świata albo czymś magicznym.

Wiadomo, że w science-fiction nie ma miejsca na magię (chyba, że mamy do czynienia z magitekiem, ale to temat na inny artykuł), chociaż nie wyklucza się pewnych parapsychicznych zdolności u kosmitów albo osób ze zmutowanym DNA (bo to wynika z ewolucji albo mutacji właśnie). Stąd też w wielu utworach science-fiction okazuje się nagle, że jakaś rasa stała na wystarczająco wysokim poziomie, aby zostać uznana przez bardziej prymitywne ludy za istoty nadprzyrodzone.

W latach 1962-1973 pisarz science-fiction Arthur C. Clarke (któremu zawdzięczamy, między innymi, 2001: Odyseję kosmiczną) sformułował w swoich esejach do Profiles of the Future trzy prawa, które nazwano później jego nazwiskiem. O ile pierwsze dwa koncentrują się głównie na pewnych schematach w utworach science-fiction i brzmią:

1. Kiedy poważany, a sędziwy naukowiec twierdzi, że coś jest możliwe, prawie na pewno ma rację. Gdy twierdzi że coś jest niemożliwe, prawdopodobnie się myli.

2. Jedynym sposobem poznania granic możliwego jest ich lekkie przekroczenie i wejście w niemożliwe.

…O tyle trzecie z nich stało się z czasem dość popularne i namiętnie cytowane, a brzmi ono tak:

3. Każda wystarczająco zaawansowana technologia jest nieodróżnialna od magii.

Jest w tym pewien sens, biorąc pod uwagę to, że zarówno Europejczycy odwiedzający obce ludy wydawali się im osobnikami nie z tego świata (wystarczy wspomnieć o tym, że Aztekowie na początku wzięli konkwistadorów za bogów), jak i sami w pewnym okresie interpretowali pewne zjawiska przyrodnicze jako magiczne. Nie mówiąc już o tym, że magicy sceniczni umieją za sprawą różnych urządzeń i złudzeń optycznych zadziwić widownię; i o tym, że istnieją teorie jakoby dawno temu na Ziemi żyli starożytni kosmici.

W serii „Stargate” za wieloma starożytnymi religiami Ziemi kryli się kosmici.

W fikcji Trzecie Prawo Clarke’a może objawiać się na dwa sposoby. Po pierwsze – starożytni kosmici dawno temu przybyli na Ziemię i za sprawą swojej szerokiej wiedzy medycznej i wysoce zaawansowanej technologii, której nie były w stanie pojąc prymitywne ludy starożytności, zostali uznani za bogów albo potężnych magów. Po drugie – podróżnicy w czasie albo ludzie przemierzający kosmos zostają przetransportowani do miejsca w przeszłości albo na planetę na o wiele niższym poziomie rozwoju społecznego i technologicznego, i zostają wzięci za bogów, demonów albo czarowników. Tak czy inaczej, reakcje „prymitywnej” ludności na „zaawansowanych” są różne – od wielkiej fascynacji po lęk i podejrzliwość – i zależą od tego jaką historię chce opowiedzieć autor.

Ash Williams prezentuje średniowiecznym chłopom swój „strzelający patyk” – scena z filmu „Armia Ciemności”.

Trzecie Prawo Clarke’a pojawia się również poza science-fiction, kiedy w pewnych utworach pokazywana jest perspektywa kogoś, kto nigdy wcześniej nie widział współczesnej technologii (wystarczy chociażby wspomnieć o filmie Bogowie muszą być szaleni czy wszystkich utworach, gdzie ktoś z przeszłości trafia do czasów współczesnych).

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o