Zuzanna Patkowska 08.02.2022

Jak niebezpieczna może być energia jądrowa?

Elektrownie jądrowe

Przez całe dekady opowiadano nam o tym jak niebezpieczna jest energia jądrowa. Elektrownie jądrowe dość często przedstawiane są na jako niebezpieczne dla człowieka i zagrażające środowisku naturalnemu struktury przemysłowe. Coraz częściej jednak można usłyszeć głosy jakoby energia atomowa była czystsza niż węgiel, a wszystko, co o niej mówią było tylko mitem.

Jaka jest prawda? I czy rzeczywiście energia jądrowa jest mniej groźna niż nam się wydaje?


Zimnowojenne lęki

Do pewnego stopnia energia jądrowa kojarzy nam się z bombą atomową i jądrową (wszak siła wybuchu broni jądrowej pochodzi właśnie z rozszczepienia jąder atomu uranu, plutonu lub wodoru). Toteż źródła lęków przed energią jądrową można znaleźć jeszcze w czasach drugiej wojny światowej – jak by nie było, bomba atomowa okazała się być potworną bronią, skutki działania której jeszcze długo nawiedzały Hiroszimę i Nagasaki.

Po wojnie, kiedy Związek Radziecki i USA weszły w konflikt, lęk przed bomba atomową był dość powszechny, a wręcz oba mocarstwa używały głowic nuklearnych jako straszaka przeciwko sobie nawzajem. Szczególnie mocno widać to w społeczeństwie amerykańskim i jego popkulturze – lata pięćdziesiąte minęły Amerykanom pod znakiem przygotowań do wojny atomowej i lęku przed tym, co zostanie z Ziemi, kiedy owa wojna wybuchnie.

Jednocześnie właśnie w latach pięćdziesiątych zaczęto tworzyć pierwsze elektrownie jądrowe – najpierw w Obnińsku w ZSSR, następnie w Wielkiej Brytanii, USA, Francji i innych krajach. Głównym zadaniem elektrowni jądrowych było tworzenie materiału rozszczepialnego, który mógłby posłużyć do budowy broni jądrowej, jednakże elektrownie produkowały też prąd i miały niską awaryjność. W latach siedemdziesiątych uruchamiano więc coraz więcej elektrowni, widząc w nich duży potencjał energetyczny… ale w 1979 roku doszło do awarii amerykańskiej elektrowni w Three Mile Island, a w 1986 roku – do katastrofy w Czarnobylu. Oba wydarzenia sprawiły, że energia jądrowa zaczęła kojarzyć się z niebezpieczeństwem, a katastrofa elektrowni jądrowej w Fukushimie w 2011 roku tylko tę nieufność wobec atomu pogłębiła.

Mity związane z energią jądrową

Zwolennicy energii jądrowej twierdzą, że większość wyobrażeń na temat elektrowni to kłamstwa utworzone przez przeciwników tego rozwiązania. W naszym kraju ludzi popierających energię jądrową jest wielu, a i rząd prowadzi akcje informacyjne na temat „polskiego atomu” i jego przyszłości.

Do mitów na temat energii jądrowej zalicza się szkodliwość dla środowiska, promieniowanie, czy wybuchowość reaktora jądrowego.

Elektrownie jądrowe a środowisko

Elektrownie jądrowe wytwarzające szkodliwe odpady to chyba najczęściej pojawiający się zarzut wobec energii jądrowej. Jest to zresztą coś powszechnego w popkulturze (któż nie pamięta trójocznej rybki z Simpsonów?) i niewątpliwie ma swoje źródło w wyżej wspomnianych katastrofach.

Pochodzące z nieprzekształconego uranu, produktów rozszczepienia i produktów pośrednich, takich jak pluton i kir, odpady mogą być promieniotwórcze przez bardzo długie okresy czasu, co stanowi duży problem w ich przechowywaniu. Promieniowanie jądrowe w zetknięciu z ludzkim organizmem jest bardzo szkodliwe i nieraz wywoduje nowotwór.

Jednakże coraz częściej słyszy się o tym, że energia jądrowa zaliczana jest – wraz z energią słoneczną i wiatrową – do tak zwanej czystej energii. Rządowa broszura Atom Promieniowanie i Energia. Fakty i Mity pisze, że:

Gdyby każdy korzystał przez całe życie tylko z „atomowego” prądu, ilość wysokoaktywnych odpadów wygenerowanych podczas jego produkcji – przeliczona na jednego odbiorcę – zmieściłaby się w jego dłoni.

Ponadto ponad 96% odpadów nadaje się do recyklingu, a te, których nie można recyklingować, trzymane są w szczelnych pojemnikach, około 500 metrów pod ziemią. Co więcej, szacuje się, że całe wypalane przez wszystkie elektrownie jądrowe w ostatnich 50 latach paliwo miałoby obszar boiska do piłki nożnej o głębokości 10 metrów.

Ponadto elektrownie nie wytwarzają smogu, pyłków, gazów cieplarnianych, metali ciężkich, czy takich substancji a jak dwutlenek węgla, siarki i azotu. Jedyny dym jaki wytwarza elektrownia to para wodna, służąca do ochładzania reaktora, która i tak wraca potem do środowiska.

Jednakże odpady wytwarzane przez elektrownie jądrowe są o tyle niebezpieczne, że wytwarzają promieniowanie. Zwłaszcza w przypadku awarii reaktora (jak uczą nas Czarnobyl i Fukushima) promieniowanie może szybko dotrzeć do siedlisk ludzkich.

W odpowiedzi zwolennicy energii jądrowej przytaczają argument, że współczesne elektrownie mają zabezpieczenia umożliwiające pracę, a nawet mieszkanie w ich pobliżu. Broszura Atom Promieniowanie i Energia. Fakty i Mity, przytacza też badania, jakoby średnia dawka promieniowania z elektrowni jądrowych w roku jest o czterdzieści razy mniejsza niż promieniowanie podczas lotu Warszawa-Chicago; a mieszkanie przez rok w pobliżu elektrowni miałoby takie same skutki jak zjedzenie jednego banana dziennie (jako że banan zawiera promieniotwórczy potas K-40).

Przechowywanie i transport odpadów to kolejna kwestia, którą poruszają przeciwnicy elektrowni jądrowej.

Wypracowano już pewne procedury związane z tym, jak przechowywać odpady – w Finlandii wypalone w elektrowni paliwo składowane jest głęboko pod ziemią (około 500 metrów), a według projektów badawczych Komisji Europejskiej takie składowanie uniemożliwia wydostanie się odpadów do wód gruntowych lub na powierzchnię ziemi. Nie jest to jednak rozwiązanie idealne (o czym powiemy jeszcze później).

Co się tyczy transportu, wypalone paliwo i odpady promieniotwórcze, przewożone są koleją i statkami w pojemnikach odpornych na uderzenia. Do tego osoby zajmujące się przewozem odpadów mają specjalistyczne uprawnienia, o transporcie muszą być uprzednio poinformowane służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo publiczne, takie jak policja i Państwowa Agencja Atomistyki. Do tej pory też nie zarejestrowano żadnych przecieków ani zniszczeń przewożonych materiałów.

Awaryjność elektrowni jądrowych

Jednakże pomimo tego, że mówi się o tych wszystkich korzyściach wynikających z elektrowni jądrowych i o ich minimalnym zagrożeniu dla środowiska, historia Czarnobyla i Fukushimy sprawia, że trudno nam jest nie myśleć o tym, że reaktor może w każdej chwili wybuchnąć i spowodować katastrofę, której skutki będziemy odczuwać przez całe pokolenia.

Zwolennicy energii jądrowej argumentują, że od czasów Czarnobyla wprowadzono i nadal wprowadza się liczne zabezpieczenia służące ochronie reaktora. Ponadto oba przykłady – Czarnobyl i Fukushima – są dość specyficzne.

W Czarnobylu reaktor samoczynnie zwiększał moc i był niestabilny, nie zbudowano obudowy bezpieczeństwa oraz nie przestrzegano procedur bezpieczeństwa – w dzisiejszych elektrowniach takich zaniedbań nie ma, bo ludzie uczą się na błędach i podchodząc do bezpieczeństwa bardzo poważnie.

W Fukushimie sprawa była o wiele bardziej złożona. Elektrownia jądrowa Fukushima Dai-ichi miała wbudowane zabezpieczenia przeciwko wstrząsom sejsmicznym (jakby nie było dość powszechnym w Japonii). Wszystkie procedury awaryjne zadziałały prawidłowo – awaryjne systemy chłodzenia stopniowo zmniejszały temperaturę reaktorów, same reaktory oraz inne elementy konstrukcyjne nie zostały uszkodzone, a pracowników natychmiast ewakuowano z elektrowni. Sprawa skomplikowała się, kiedy teren zalała fala tsunami, odcinając ją od źródła prądu. To sprawiło, że elektrownia nie mogła chłodzić reaktorów. Historia Fukushimy sprawiła, że nowoczesne projekty elektrowni jądrowej uwzględniają zabezpieczenia przed tego typu incydentami.

Ponadto w elektrowni jądrowej rozszczepienie izotopu uranu przebiega wolniej, jest kontrolowane i ograniczone, podczas gdy w bombie jądrowej wszystko dzieje się szybko. Zawartość izotopu w elektrowni wynosi ledwie 3-5% – co jest o wiele mniejsze niż zawartość uranu w broni jądrowej, która wynosi tylko nieco mniej niż 90%.

Problemy z energią jądrową

Jednakże wszystkie te zapewnienia o bezpieczeństwie elektrowni jądrowych i o „czystej” energii jądrowej można podciągnąć pod propagandę lobbystów, którzy chcą za wszelką cenę przekonać społeczeństwo, że energia jądrowa jest ze wszech miar opłacalna.

Biorąc pod uwagę to, że elektrownia jądrowa wymaga tak wielu zabezpieczeń, wybudowanie jej – zwłaszcza teraz – wydaje się mało rentowne. Do tego jest kwestia tego, że choć wymyślono już sposób na bezpieczne przechowywanie odpadów jądrowych, nie jest to długotrwałe rozwiązanie. Z czasem pojemników będzie coraz więcej, a ich integralność będzie powoli maleć. W tym względzie odnawialne źródła energii – energia słoneczna, wiatrowa i wodna – wydają się o wiele bezpieczniejszym rozwiązaniem niż energia jądrowa.

Do tego dochodzi jeszcze opinia publiczna na temat energii jądrowej – tak silna, że niemiecki rząd powoli zamyka większość swoich elektrowni, tak samo jak Portugalia czy Grecja. Mieszkanie obok elektrowni wiąże się z lękiem, że coś pójdzie nie tak i dojdzie do kolejnego Czarnobyla; a odpady radioaktywne będą składowane tuż pod mieszkańcami. Strach przed wojną atomową też gra tutaj istotną rolę.

I choć energia jądrowa nie jest aż tak niebezpieczna, jak postrzega ją opinia publiczna, trudno będzie przekonać do niej ludzi.

Napisz komentarz (bez rejestracji)