Zuzanna Patkowska 26.09.2022

Sztuka sztucznej inteligencji

Ai (źródło: Tara Winstead)

W swojej słynnej pracy The Imitation Game, w której rozważał pytanie: „Czy maszyny myślą?”, Alan Turing poświęcił kilka podrozdziałów argumentom przeciwnym tej tezie. W podrozdziale Argument ze Świadomości Turing przytoczył fragment przemówienia profesora Geoffreya Jeffersona z 1949 roku:

Dopóki maszyna nie będzie w stanie napisać sonetu lub skomponować koncertu z powodu odczuwanych myśli i emocji, a nie poprzez przypadkowe ułożenie symboli, nie moglibyśmy zgodzić się, że maszyna równa się mózgowi (…). Żaden mechanizm nie mógłby poczuć (i nie tylko poprzez sztuczny sygnał, łatwą kombinację) przyjemności z jego sukcesów, smutek, gdy jego zawory się stopią, rozgrzanie pochlebstwem, unieszczęśliwienie swoimi błędami, oczarowane seksem, wściekłość lub przygnębienie, gdy nie może dostać tego, czego chce.

Szeroko pojęta kreatywność jest silnie związana ze świadomością i uczuciami, tak więc przytaczany przez Turinga „argument ze świadomości” zasadza się na stwierdzeniu, że maszyna nie jest zdolna myśleć, bo nie jest zdolna czuć i wyrażać swoich myśli. Zwłaszcza że zdolność tworzenia sztuki – muzyki, malarstwa, rzeźby, czy literatury – od zawsze była uważana za jedną z typowo ludzkich cech.

Ostatnio jednak coraz więcej słyszy się o programach komputerowych, które tworzą utwory muzyczne, malarskie i literackie. Co więcej – obrazy tworzone przez sztuczną inteligencję już wzbudzają pewne kontrowersje.

Mechaniczny poeta, czyli tworzenie czy wytwarzanie?

Twórcze maszyny nie są niczym nowym. Toby Walsh w swojej książce To Żyje! Sztuczna inteligencja od logicznego fortepianu po zabójcze roboty wspomina o tym, że pierwszą maszyną, która tworzyła sztukę, była Eureka. Zbudowana przez Johna Clarka, Eureka pisała heksametrem łacińskie wiersze, działała na zasadzie mechanizmu zegarowego, była napędzana przez osiemdziesiąt sześć kół i mogła wygenerować 26 milionów wierszy.

I tu pojawia się pierwszy problem – czy na pewno możemy powiedzieć, że Eureka tworzyła swoje wiersze? Maszyny zwykle działają według pewnych wzorców, zwłaszcza komputery, które zostały w określony sposób zaprogramowane. Mają również ograniczone pole manewru i mogą korzystać tylko z pewnej puli opcji. Dlatego mówimy raczej, że generują, wytwarzają sztukę, a nie ją tworzą.

Weźmy na przykład wszelkiego rodzaju internetowe generatory imion, tytułów, czy fabuł. Po naciśnięciu przycisku wygenerowana zostaje albo lista słów, albo krótki opis zbudowany według określonej formuły. Jeśli przycisk zostanie wciśnięty jeszcze kilka razy, pewne słowa lub zwroty będą się powtarzać, chociaż w różnych konfiguracjach. Nie ma tam miejsca na nic nowego, a przecież kreatywność zasadza się na tworzeniu czegoś nowego w oparciu o zaistniałe idee.

Niedawno gruchnęła wieść o tym, że na Steamie pojawiła się nowa gra komputerowa, w pełni stworzona przez AI. Szybko jednak okazało się, że jest ona dość wtórna. This Girl Does Not Exists jest w zasadzie grą, w której gracze wybierają jedną z trzech kobiet, układają puzzle z jej twarzą, potem odrzucają jedną z kandydatek, aby została odblokowana kolejna dziewczyna. Po każdej rozwiązanej układance, AI generuje wypowiedziane przez jedną z kobiet zdanie, które (według jednego z użytkowników) nie brzmi zbyt realistycznie. Poza układaniem puzzli i odblokowywaniem kolejnych portretów i wypowiedzi gra nie ma w sobie nic nowego. Może więc This Girl Does Not Exists ma ciekawą genezę, ale w kwestii samych mechanik szybko się nudzi.

Co prowadzi nas do kwestii tworzonych przez sztuczną inteligencję obrazów. Programy takie jak DALL-E, Stable Diffusion czy AI Midjourney działają na zasadzie generowania obrazów w oparciu o już istniejące grafiki i zdjęcia. Za tym poniekąd kryje się sukces tego oprogramowania – AI uczy się rysunku na podstawie dzieł innych twórców. Użytkownik wpisuje sobie co chce, aby znalazło się na grafice, a sztuczna inteligencja wyświetla mu kilka wygenerowanych propozycji. DALL-E 2 może wygenerować również obrazy robione w różnych stylach malarskich.

Narzędzie czy zagrożenie?

Im bardziej sztuczna inteligencja staje się zaawansowana, zwłaszcza w określonych dziedzinach życia, tym częściej pojawia się pytanie, czy pewne zawody zostaną w pełni zautomatyzowane, czyniąc człowieka niepotrzebnym. Nie inaczej jest ze sztuką. Od kiedy pojawiły się pierwsze doniesienia o sztucznej inteligencji generującej sztukę, w internecie co jakiś czas można było natrafić na sensacyjne nagłówki pytające o to „czy roboty zastąpią ludzkich artystów”.

Już teraz artyści – zwłaszcza freelancerzy – mają trudności z utrzymaniem się ze swojej sztuki (przy zaniżaniu cen przez zleceniodawców i kosztach stron hostingowych, takich jak Shutterstack). Sztuczna inteligencja, która generuje grafikę i zdjęcia po wpisaniu kilku fraz, może w tym kontekście stanowić zagrożenie dla grafików, rysowników, malarzy czy fotografów.

Ludzie stojący za AI Midjourney, DALL-E 2 czy Stable Diffusion twierdzą, że ich programy to po prostu narzędzia. Mogą one służyć jako inspiracja do nowych pomysłów lub jako sposób na poprawienie albo zmianę w istniejącej już grafice; mogą posłużyć do stworzenia realistycznych modeli 3D lub do odtworzenia uszkodzonych dzieł sztuki. Tak jak liczne programy graficzne, czy nowoczesne aparaty cyfrowe, sztuczna inteligencja ma, w założeniu, być po prostu kolejnym narzędziem, które zapewni twórcom nowe możliwości wyrazu, a nawet ułatwi życie.

Nie wszyscy jednak tak to widzą. Chociażby dlatego, że z generującej z grafikę AI nie korzystają tylko artyści, lecz przede wszystkim ludzie, którzy chcą mieć jakiś obrazek, na przykład jako ilustrację. Niedawno w biurze praw autorskich USA zarejestrowany został komiks Zarya of the Dawn, którego kadry nie zostały narysowane, tylko właśnie wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Autorka komiksu, Kris Kashtanova zaznacza jednak, że Zarya of the Dawn nie jest całkowicie wygenerowane przez AI, gdyż to ona stworzyła projekt, wymyśliła historię i narysowała pewne koncept arty, które potem zostały wykorzystane przez AI.

Łatwo jednak można wyobrazić sobie, dlaczego sztuczna inteligencja stanowi zagrożenie dla freelancerów. Po co użerać się z człowiekiem i mu płacić, skoro można wygenerować potrzebny obraz w AI Midjourney lub DALL-E 2? Co więcej – ktoś, kto nie ma zupełnie pojęcia o sztuce, może zechcieć sprzedawać wytworzone przez AI obrazy jako własne.

Dla wielu twórców może być też oburzające to, że ich własne dzieła posłużą do „treningu” AI bez wiedzy i zgody tychże twórców. Istnieje jednak sposób na to, aby dowiedzieć się, czy czyjaś grafika czy zdjęcie zostały wykorzystane przez AI. Wyszukiwarka Have I Been Trained umożliwia artystom sprawdzenie, czy ich dzieła posłużyły jako „trening” dla sztucznej inteligencji (głównie Stable Diffiusion).

Również strony hostingowe, które umożliwiają udostępnianie zdjęć i grafik, zaczynają obawiać się problemów, które mogą w przyszłości nieść ze sobą obrazy wygenerowane przez sztuczną inteligencję, i zaczynają podejmować zdecydowane kroki. Portal Ars Technica donosi, że prezes Getty, Craig Peters, wprowadził na swojej stronie zakaz obrazów generowanych przez sztuczną inteligencję.

Istnieją poważne obawy dotyczące praw autorskich do wyników tych modeli, i nierozwiązanych kwestii praw w odniesieniu do obrazów, metadanych obrazu i osób zawartych na obrazach (…). Jesteśmy proaktywni z korzyścią dla naszych klientów.

Wcześniej podobne kroki podjęły strony takie jak Newgrounds, Inkblot Art, czy Fur Affinity, ale portale zrzeszające szersze grona internetowych artystów, takie jak DeviantArt czy ArtStation jeszcze nie wprowadzały takich ograniczeń, co spotkało się z krytyką w mediach społecznościowych.

Jeśli rzeczywiście będziemy traktować je jako narzędzie albo kolejny sposób artystycznej ekspresji, zakazywanie sztuki wygenerowanej przez AI wydaje się przesadą. Zwłaszcza że żyjemy w czasach memów i fanartów, które są, do pewnego stopnia, odtwórcze. Jednakże one operują na zasadach dozwolonego użytku: można korzystać z dzieł innych, o ile, między innymi, nie czerpie się z nich korzyści majątkowych. W przypadku obrazów generowanych przez sztuczną inteligencję – właśnie ze względu „trenowanie” AI na istniejących zdjęciach i grafikach – prawa autorskie stają się rozmyte. Czy należą się twórcom programu, czy ich klientom? Czy sztuczna inteligencja tylko „inspiruje się” grafiką, na której trenuje, czy może popełnia plagiat? A co, jeśli na obrazie jest znana postać publiczna – czy nie naruszane są jej prawa do wizerunku?

Dlatego właśnie debata na temat sztuki wygenerowanej przez AI jest ściśle związana z prawami autorskimi i jest to coś, co zapewne w najbliższej przyszłości będzie musiało zostać rozstrzygnięte.

Ułomności mechanicznych artystów

Stanowcza większość specjalistów twierdzi, że sztuczna inteligencja nie zastąpi artystów. Jest to związane z tym, że AI – przy całym swoim dotychczasowym zaawansowaniu – nie jest znowu tak mądra, jak byśmy chcieli.

Jakkolwiek by nas nie zachwycały grafiki robione przez sztuczną inteligencję, ma ona swoje ograniczenia. Nawet przy precyzyjnym określeniu tematu może się okazać, że AI zrozumie poszczególne słowa, ale wygenerowany obraz nie będzie przedstawiał tego, o co użytkownikowi chodziło. Wspomniane wyżej DALL-E 2 ma problemy z rozróżnianiem tekstu, generuje „zdjęcia”, które wpadają w Dolinę Niesamowitości, a Ziemia przypomina na nich jajko.

Kiedy ludzki artysta otrzymuje zlecenie na grafikę, przed rozpoczęciem pracy dopytuje zleceniodawcę o to, co chciałby widzieć, a następnie przedstawia kilka swoich szkiców w oparciu o zlecenie. Dopiero kiedy któryś szkic zostanie zatwierdzony, artysta przechodzi do pracy i wielokrotnie podczas wykonywania zlecenia przedstawia jej rozwój na różnych etapach. Zleceniodawca może zaś przedłożyć jakieś swoje uwagi, co do tego, co chciałby zobaczyć na obrazie. Programy graficzne AI umożliwiają, co prawda, wprowadzanie poprawek, niemniej jednak wielu problemów z DALL-E 2 nie pojawia się przy spotkaniu z ludzkim artystą.

Ponadto są też typowe osobiste, emocjonalne aspekty sztuki, których sztuczna inteligencja na razie nie jest w stanie odwzorować. Nasze wrażenia estetyczne są silnie związane z naszymi własnymi odczuciami i doświadczeniami – słuchając muzyki, czytając książki, oglądając dzieła sztuki i filmy, czy nawet grając w grę, odczuwamy pewne emocje, które były mniej lub bardziej przez twórców zamierzone. Dlatego, między innymi, uważa się, że maszyny nigdy tak naprawdę nie będą twórcze (chyba że osiągną samoświadomość).

Z drugiej strony jednak Madhan Kumar z portalu MadhansArt.com, zwraca uwagę na to, że sztuczna inteligencja też nie ma tych samych ograniczeń, co człowiek – „ma dostęp do miliardów punktów danych i może dokonać powiązań, których my nie bylibyśmy w stanie zrobić”. Sztuczna inteligencja nie ma też tych samych uprzedzeń czy założeń, co człowiek.

Powróćmy jeszcze na chwilę do kwestii komputerów-literatów. Toby Walsh twierdzi, że od czasów Eureki komputerowi poeci rozwinęli się w niesamowity sposób. Przytacza chociażby fakt, że w 2011 roku, na łamach czasopisma Archive opublikowano wiersz Do ostrego pnia (For the Bristlecone Snag). Wiersz został napisany przez sztuczną inteligencję wynalezioną przez Zachary’ego Scholla, a wydawcy nie zdawali sobie z tego sprawy, tak więc, w pewien sposób, wynalazek Scholla przeszedł test Turinga. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że wynalazca przesłał również inne wiersze, ale nie zostały one przyjęte. Z jednej strony niekoniecznie oznacza to, że wiersze Scholla nie przeszły testu Turinga – równie dobrze mogło się okazać, że były na bardzo niskim artystycznym poziomie.

Być może generowane przez AI obrazy nie będą stanowić żadnego zagrożenia dla twórców. Być może zrewolucjonizują one rynek internetowej sztuki i będą miały negatywne konsekwencje dla artystów. A być może temat sztucznej inteligencji tworzącej sztukę na jakiś czas ucichnie. Na razie jednak obecnie tocząca się debata będzie miała – przynajmniej na najbliższe kilka lat – pewien wpływ na szeroko pojętą sztukę.

Napisz komentarz (bez rejestracji)